Sandra Kubicka gorzko o zamknięciu swojego lokalu. "Nie chodzi o mój produkt, chodzi o mnie"
Sandra Kubicka po zaledwie dziewięciu miesiącach działalności zamyka swój warszawski lokal serwujący matchę. W najnowszym poście opublikowanym na Instagramie zaprosił fanów na wspólne "smutkanie". Nie ukrywała smutku z powodu swoich współpracowników, którzy stracą zatrudnienie. Wspomniała także o hejterach.
Sandra Kubicka próbowała zaistnieć na gastronomicznej mapie Warszawy dzięki matcharni. Na ulicy Wilczej otworzyła lokal, który utrzymał się zaledwie dziewięć miesięcy i zbierał mieszane recenzje. W najnowszej relacji opublikowanej na Instagramie Sandra zaprosiła fanów do lokalu przed zamknięciem na wspólne "smutkanie".
Sandra Kubicka o przełomowym dla niej roku, macierzyństwie i małżeństwie z Baronem.
Sandra Kubicka o zamknięciu matcharni. Zaprasza klientów na ostatnie dni lokalu
Sandra Kubicka na Instagramie opublikowała relację ze swojego lokalu. Poinformowała, że w sobotę będzie można ją tam spotkać na wspólnym "smutkaniu" przed zamknięciem. - Patrzcie, gdzie jestem, Chlip, chlip, chlip. Pamiętajcie, że zamykamy już w tym tygodniu. W sobotę tutaj będę, jakbyście chcieli zbić mi piątkę, posmutkać razem ze mną, z nami - poinformowała. Kubicka zabrała także głos w sprawie nieprzychylnych jej lokalowi i jej samej osób.
Sandra Kubicka o zamknięciu swojej matcharni. Wini hejterów?
W dalszej części relacji Sandra Kubicka nie ukrywała, że jest jej smutno nie tylko z powodu zamknięcia swojego biznesu, ale także sytuacji dwunastki pracowników, którzy stracą zatrudnienie. Zasugerowała, że upadek lokalu nie był spowodowany jakością produktów. - Ja myślę, że nawet jakby zrobiła wam psikusa, że kupiłabym matchę z innych matcharni i ją tu sprzedawała, to nadal by mówili to samo. Nie chodzi o mój produkt, tylko chodzi o mnie. Wiem, że bardzo wielu osobom przeszkadzam - oceniła.
Kubicka zapowiedziała, że to nie koniec jej przygody z matchą. Przeciwnie, zapowiedziała, że będzie sprzedawała nowe produkty.