Tymczasem okazuje się, że Robert Lewandowski nie miał wcale takiego łatwego dzieciństwa, jak może się wydawać. Piłkarz opowiedział o tym w wywiadzie. Dowiadujemy się, że popularny Lewy zaczynał treningi w ciężkich warunkach.
Ja trenowałem na piachu, nazywaliśmy je kartoflisko. Czasem w zimę jak się grało, to robiło się błoto, a w lecie, gdy było za gorąco to mega się kurzyło. Teraz to się zmieniło, jest sztuczna murawa i są szatnie, a u nas były baraki. W zimie nie było ogrzewania, ciepłej wody, a trzeba było się wykąpać. A z drugiej strony będąc młodym chłopakiem najważniejsze jest by mieć piłkę przy nodze i strzelić bramkę
Robert przyznał też skąd się wzięła jego ksywka, czyli Bobek.
To, że byłem najmłodszy, najchudszy, to ktoś mi to tłumaczył, że Robert to jest Bob, więc nazwali mnie Bobek
Teraz Robert Lewandowski nie ma już nic wspólnego z tamtym małym bobkiem. Miejmy nadzieję, że wszystko, czego się do tej pory nauczył, pokaże na EURO 2016.