Martyna i Robert byli parą przed ponad dwa lata. Niestety, ich związek się rozpadł. Była partnerka dziennikarza tęskni jednak za nim i ma tylko dobre wspomnienia. Zdradza również nieznane szczegóły z ich życia. Ma żal do mediów o to, jak kreowany jest wizerunek Leszczyńskiego:
Kreowany teraz wizerunek Roberta jako wiecznego imprezowicza uważam za krzywdzący i nieprawdziwy. Znałam go z zupełnie innej strony. Gdy mieszkaliśmy razem, był romantykiem i domatorem. W maju zeszłego roku regularnie wracał do domu z kwiatami kwitnącego i pachnącego bzu. Był uczuciowy, choć nie lubił zbędnych wylewności. Nigdy nie krzyczał, nie unosił się. Mówił tylko: "Jędzuniu, nie lataj na miotle" - mówi w Super Expresie
Opowiedziała również o tym, że Robert nigdy nie czuł się gwiazdą. Co więce j - zdradziła jakie miał plany na przyszłość:
Mówił, że pokazywanie się na salonach jest próżne i niepotrzebne. Nie chciał życia celebryty. Był minimalistą. Chciał działać, tworzyć. Filmy zaraz obok muzyki były jego wielką pasją. Wiele dni i nocy poświęcał na oglądanie dokumentów historycznych. Mówił, że gdyby jeszcze miał syna, nazwałby go Mordechaj lub Juda (od przywódcy powstania machabejskiego). Sam identyfikował się z bohaterem filmu "Big Lebowski", mówiąc, że ma duszę hipisa - opowiada