"Nigdy nie jest się na zawsze". Ralph Kamiński odsłonił się jak nigdy
Ralph Kaminski rzadko decyduje się na osobiste wyznania, jednak tym razem zrobił wyjątek. W najnowszym wywiadzie artysta opowiedział o swojej drodze zawodowej, podejściu do popularności i zmianach, jakie zaszły w jego myśleniu o sukcesie.
Muzyk znany z charakterystycznego stylu i wrażliwości scenicznej od lat buduje swoją pozycję w branży. W rozmowie z PAP podzielił się refleksjami na temat autentyczności, relacji z ludźmi oraz tego, czym dla niego jest sukces w świecie muzyki.
Michał Szpak nie ma kontaktu z Ralphem Kamińskim. Co się stało?
Ralph Kaminski zmienia swój sceniczny wizerunek
Ralph Kaminski przyznał, że obecnie bardziej niż kiedykolwiek stara się być sobą na scenie.
Kiedy jestem na scenie, czuję się najbardziej odsłonięty, na ile mogę w danym momencie. Właśnie teraz pierwszy raz czuję, że pokazuję się bardziej niż dotychczas – wyznał.
Artysta zaznaczył, że wcześniej jego sceniczny wizerunek był w większym stopniu wykreowany.
Wcześniej moje wizerunki były bardziej wykreowane, z większym dystansem między postacią na scenie a mną. A teraz sprawdzam, jak mi jest w tym "odsłonięciu" – dodał, podkreślając, że jest to dla niego nowy etap w karierze.
W rozmowie odniósł się także do swojej pozycji w branży muzycznej i postrzegania sukcesu.
Czy ja wiem, czy jestem na szczycie? Raczej na wzgórzu (śmiech) – stwierdził.
Podkreślił, że dziś większą wartość mają dla niego relacje z ludźmi, którzy znają go od lat.
Mam coś takiego, że jeszcze bardziej doceniam swoje stare znajomości. Ludzi, którzy znają mnie od wielu lat i nie patrzą na mnie przez pryzmat mojej twórczości – powiedział.
Zwrócił również uwagę, że wraz z popularnością trudniej nawiązywać nowe, autentyczne relacje.
Kaminski jasno zaznaczył, że nie dąży do bycia numerem jeden na rynku muzycznym.
Bycie numerem jeden i sprzedawanie stadionów jest wspaniałe i jak ktoś ma taką możliwość, to niech to robi i z tego korzysta. Ale ja tego nie czuję. Poza tym, na szczycie nigdy nie jest się na zawsze – podkreślił.
Artysta przyznał, że bliższy jest mu inny model kariery, oparty na stabilności i autentyczności.
Dla mnie takim wyznacznikiem pięknej kariery jest Nick Cave. Jest w niszy, a jednocześnie od wielu lat jest bardzo popularny, ale nigdy nie był tym number one. Tego rodzaju karierę sam chciałbym budować – wyjaśnił. – Kiedyś moim największym marzeniem było wydanie płyty. Wydawało mi się, że kiedy to się wydarzy, wszystko inne samo się poukłada. Okazało się jednak, że tak nie jest.