"Nie ma krzty lojalności". Doda reaguje na słowa Edwarda Miszczaka
Doda odniosła się do słów dyrektora programowego Polsatu, Edwarda Miszczaka, że "nie ma krzty lojalności ani krzty pamięci". Wokalistka odpowiedziała w sposób zgodny ze swoim stylem. "Nie boisz się bana?" – spytał dziennikarz.
Doda, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu, od lat znana jest z bezkompromisowych wypowiedzi. Zawsze mówi to, co myśli, nie unikając trudnych tematów. Jej szczerość często wywołuje medialne dyskusje, ale także zjednuje jej rzesze fanów. Właśnie wypowiedziała się na temat słów Edwarda Miszczaka, który wydawał się bardzo zawiedziony faktem, że musi włączyć inną stację niż Polsat, by obejrzeć jej występ.
Doda o koncercie na Stadionie Narodowym. Potrzebuje na niego 10 mln!
Edward Miszczak uderzył w lojalność Dody
W rozmowie z Plejadą Edward Misczak odniósł się do faktu, że Doda wybrała telewizję publiczną na sylwestrowy występ. Jego słowa były gorzkie.
Doda zrobiła z nami wielki program. Cała jej płyta i koncerty poszły na tym programie. (...) Muszę włączyć telewizję publiczną, żeby zobaczyć Dodę śpiewającą na innej arenie? Robi się przykro, że nie ma krzty lojalności, krzty pamięci. Kto pierwszy, ten lepszy. Trzeba zaakceptować te warunki. Dostała więcej, to tam poszła - stwierdził dyrektor programowy Polsatu.
Co na to wokalistka?
Doda odpowiedziała Edwardowi Miszczakowi
Nie trzeba było długo czekać na reakcję piosenkarki. Doda, w rozmowie z portalem przeambitni.pl powiedziała, co myśli o słowach Edwarda Miszczaka.
Droczy się, bo tam, gdzie jestem ja na sylwestra, zawsze wygrywa oglądalność - stwierdziła krótko.
Dziennikarz spytał, czy piosenkarka nie boi się, że dostanie bana od Polsatu za to, że wystąpiła dla Telewizji Publicznej.
O, wow. To za takie rzeczy dostaje się bana w tych czasach? - wyraziła zdziwienie Doda. -
Wokalistka skupia się teraz na walce o prawa zwierząt, możliwe więc, że nie przejmuje się słowami osób, które decydują o jej zaistnieniu w danej stacji.