Donald Trump oskarża Joe Bidena o kradzież głosów
Największym konkurentem Trumpa jest popierany przez Demokratów Joe Biden. Chociaż oficjalne wyniki nie zostały jeszcze podane, według cząstkowych informacji wiadomo, że na prowadzenie wysuwa drugi z panów. To nie podoba się aktualnie urzędującemu prezydentowi. Oskarżył Bidena i jego sztab o "kradzież głosów".
Trump zaprosił dziennikarzy na konferencję prasową, którą zorganizował w Białym Domu. Powiedział, że w jego ocenie głosowanie korespondencyjne, na które zdecydowało się mnóstwo Amerykanów, nie jest legalne:
Aktualnie urzędujący prezydent dodał, że zastanawiające jest to, że w jego ocenie nagle znajdują się głosy i to na jednego kandydata:
Donald Trump nie podał jednak żadnych dowodów, które wskazywałyby, że jego słowa zgadzają się z rzeczywistością. Pewne jest za to, że to wystąpienie nie przeszło bez echa w zagranicznych mediach. New York Times podaje, że część stacji telewizyjnych w połowie przestało transmitować to wydarzenie. Na taki krok zdecydowały się m.in. MSNBC, ABC, CBS, CNBC i NBC.
Konferencję w całości wyemitowały jedynie CNN i FOX News. Pod koniec programu dziennikarze ogłosili, że słowa prezydenta "nie mają poparcia w faktach".