Małpka Punch podbiła świat, a w Poznaniu dostała własny mural. Teraz jego twórca ma kłopoty
Urocza małpka Punch podbiła serca ludzi na całym świecie swoją smutną historią i niezwykłą więzią z pluszowym orangutanem. Jej losy poruszyły także poznaniaków — do tego stopnia, że na murze Starego Zoo powstał mural ku jej czci. Szybko jednak okazało się, że ten gest wywołał nie tylko zachwyt, lecz także kłopoty. Interweniowała nawet policja.
Punch to japoński makak, który mieszka w Ichikawa City Zoo pod Tokio. Został porzucony przez swoją matkę tuż po narodzinach. Pracownicy zoo próbowali wprowadzić go do grupy innych makaków, ale te nie zaakceptowały malucha. Na filmikach krążących w mediach społecznościowych widać, jak małpy odpychały go, ciągnęły po ziemi i przepędzały.
Agata Młynarska o schronisku i pomocy zwierzętom:
Punch stal się światową sensacją
Punch zaczął szukać czegoś, co da mu poczucie bezpieczeństwa. Zoo podarowało mu pluszowego orangutana z IKEA. I to zmieniło wszystko. Maluch nie rozstawał się z misiem ani na chwilę: spał z nim, chronił się za nim, gdy inne małpy go atakowały, i ciągnął go za sobą jak tarczę, gdy czuł się zagrożony.
Historia Puncha trafiła do sieci i momentalnie stała się viralem. Przed zoo zaczęły ustawiać się kolejki odwiedzających, a makak stał się jego najpopularniejszym mieszkańcem. Wszyscy chcą zobaczyć, jak mały futrzak sobie radzi.
Na szczęście wygląda na to, że Punch został w końcu przyjęty do "rodziny" i znalazł pierwszego przyjaciela — dorosłego makaka o imieniu Onsing. Inne małpy zaczęły natomiast groomować, czyli czyścić futro Punchowi, a to bardzo ważny znak budowania więzi i pełnej akceptacji w grupie.
Poznański Punch na zabytkowym murze wzbudził kontroerwsje
W Poznaniu historia małpki Punch z japońskiego zoo zainspirowała lokalnego artystę o pseudonimie Kawu do stworzenia muralu na murze Starego Zoo. Malunek przedstawia małego makaka przytulającego swojego ukochanego pluszowego orangutana, dokładnie tak, jak na słynnych kadrach, które obiegły świat.
Jak podaje TVP Poznań, grafficiarza czekają jednak kłopoty. Pech chciał, że mur przy ul. Zwierzynieckiej, na którym artysta namalował małpkę, jest wpisany do rejestru zabytków, co oznacza, że każda ingerencja — nawet artystyczna — wymaga formalnej zgody.
W poniedziałek funkcjonariusze policji przesłuchali 28‑latka, a ZOO informowało w oficjalnym oświadczeniu, że "z przyjemnością porozmawia o możliwości stworzenia podobnej pracy na terenie Nowego ZOO - w miejscu uzgodnionym wspólnie i wpisującym się w jego misję edukacyjną".