Książulo ZJECHAŁ restaurację, w której jadają celebryci. "Odklejone ceny. Nie wiemy, za co płacimy"
Książulo odwiedził restaurację, w której chętnie jadają warszawscy celebryci. Nie krył zażenowania wysokimi cenami w lokalu, który nie idzie w parze z jakością dań. – Jest tu po prostu drogo i smakuje to tak, jak wszędzie, a czasami gorzej – podsumował youtuber.
Szymon "Książulo" Nyczke wsławił się na YouTubie testowaniem kebabów i innych lokali gastronomicznych, ale często nagrywa też swoje wizyty w restauracjach gwiazd. Ostatnio wybrał się do jednej z warszawskich knajp, którą określił jako "miejscówka dla snobów" i do której "podobno chadza śmietanka towarzyska: influencerzy, ludzie z szeroko pojętego show-biznesu". "To, co przede wszystkim mnie zachęciło, żeby tu przyjść i nagrać, to ceny" – wyjaśnił, po czym wymienił kilka dań z absurdalnie wysokimi cenami, do których jeszcze doliczany jest serwis w wysokości 12 proc.
Córka Magdy Gessler komentuje ostre recenzje Książula
Książulo przejechał się po restauracji lubianej przez celebrytów
Książulo poszedł do restauracji razem ze swoimi dwoma stałymi współpracownikami. Najpierw dostał kawę mrożoną za 27 zł, którą ocenił jako "smakującą i wyglądającą totalnie zwyczajnie". "Piłem taką samą dzisiaj rano w domu, za darmo..." – stwierdził.
Jeśli chodzi o jedzenie, to Książulo najpierw ocenił "kanapkę klubową" za 91 zł. "Jest bardzo soczysta i za sprawą sosu, i soczystych warzyw. Dobre jest to pieczywo, (…) trochę mało kurczaka, ale mamy sporo szynki i boczku, więc mięsa nie brakuje" – powiedział. Znacznie surowszy był w ocenie burgerów z wołowiną.
Klasyczna kanapka za 89 zł rozczarowała Książula przede wszystkim przez bułkę brioche, która – jego zdaniem – była bardzo sucha i ciągle mu się rozpadała podczas jedzenia. Całego burgera ocenił słowami:
Mięso jest bardzo delikatne, brakuje mu trochę soli i pieprzu, brakuje mu pazura. (…) Mimo że jest to dużo sera, to nie mamy tego serowego uderzenia. (…) Bułka jest beznadziejna i się sypie.
Nieco lepiej w ocenie Książula wypadł burger z wagyu (mięso z bydła japońskiego) za 269 zł, choć i wobec niego youtuber miał uwagi przede wszystkim do bułki. "Za dopłatą tych prawie dwóch »stów« jest bardziej słony, a dzięki temu lepszy. (…) Mięso jest bardziej słone i tłuste. (…) Uważam, że wagyu fajne jest jako stek na talerzu, (…) ale w burgerze? Wydaje mi się to trochę bez sensu. (…) Różnice są bardzo małe, a największe? Chyba na rachunku" – zakpił.
Książulo był rozczarowany jedzeniem w lokalu lubianym przez celebrytów
Książulo zjadł też tatara wołowego (za 99 zł), który podano mu z frytkami, co go zaskoczyło. "Ogólnie jest w porządku, ale nie wyróżnia się totalnie niczym. (…) Jest też mało dodatków" – podsumował przystawkę.
30-latek był też dość rozczarowany jakością kurczaka w sałatce Cezar , za którą musiał zapłacić 85 zł. "Jak jem samego kurczaka, to robi się w gębie sucho. (…) Od sałatki za prawie stówę (…) oczekuję chyba najlepszego kurczaka, jaki tylko może być. (…) Mała jest ta sałatka, kurczak mógłby być bardziej soczysty" – stwierdził Książulo.
Youtuber wyjątkowo surowy był przy ocenie makaronu z sosem pomidorowym, zwłaszcza jeśli chodzi o cenę – 120 zł, którą uznał jako "grube przegięcie". Dodał:
To są dla mnie, ku*wa, jajca – 130 zł z serwisem za trochę makaronu, sos pomidorowy i trzy pomidorki bez skórki?! Jest to totalnie zwykłe i totalnie dobre. (…) Tu chodzi o to, że na tym talerzu nic nie ma.
Książulo miał też mieszane opinie o kilku innych potrawach i deserach. Mówiąc ogólnie o restauracji, powiedział:
Zastanawiam się, kto tu je w ogóle. (…) To jest po prostu chyba takie miejsce, które ma być drogie. Byłbym w stanie przyjść tu czasami na obiad, (…) ale chciałbym, żeby za tą ceną szło coś wyjątkowego, a tutaj na tych talerzach tego nie ma. Jest tu po prostu drogo i smakuje to tak, jak wszędzie, a czasami gorzej.
ZOBACZ TEŻ: Książulo ZMIAŻDŻYŁ restaurację po "kuchennych rewolucjach" Magdy Gessler. "Obrzydlistwo!"
Książulo zapłacił łącznie 1951 zł z naliczonym serwisem. "Jeśli chodzi o jedzenie, to myślę, że w Warszawie bez problemu znajdziemy miejsca, w których przede wszystkim smaczniej i, przede wszystkim, taniej. (…) Ogólnie było całkiem przyjemnie. (…) Ceny za poszczególne dania są tak odklejone, że trochę nie wiemy, za co płacimy" – powiedział po wyjściu z lokalu.