Książulo spędził noc w hotelu za 30 tys. zł. Bezlitośnie zmasakrował catering: "Grzyby to PAPA, zupa jak zepsuta"
Książulo postanowił przetestować jeden z najdroższych noclegów w Polsce. Za jedną noc w warszawskim hotelu zapłacił prawie 30 tys. złotych! Warunki ocenił na mierne – ładne wnętrza przeplatały się z brakiem udogodnień. Do tego jedzenie, które miało zachwycać, okazało się totalnym rozczarowaniem.
Książulo ma na koncie testy wielu luksusowych hoteli — od apartamentów za ponad 6000 zł, aż po legendarny Plaza Hotel w Nowym Jorku, gdzie jedna noc kosztowała go ponad 20 tys. Wydawało się, że w kwestii hotelowych cen nic nie jest w stanie go już zaskoczyć. A jednak w Polsce trafił na miejsce, które przebiło wszystkie dotychczasowe doświadczenia. Noc w warszawskim hotelu Raffles Europejski Warsaw kosztuje niemal 30 tys. złotych, co czyni go nie tylko najdroższym hotelem w kraju, ale też najdroższym, jaki Książulo kiedykolwiek testował.
Lara Gessler o Książulo i jego krytyce dań Magdy Gessler. Lara stanęła w obronie mamy?
Książulo i najdroższy nocleg w Polsce
Film, który w kilkanaście godzin nabił ponad 560 tys. wyświetleń, pokazuje kulisy pobytu w miejscu, gdzie jedna noc kosztuje tyle, co miesięczna pensja pracownika wysokiego szczebla w branży IT. Już na wejściu influencer zauważył, że apartament wygląda bardzo estetycznie, ale są w nim elementy kiczowate.
Ogólnie jest ładnie. Od razu widać, że jest ładnie. Wieje trochę kiczem, musicie przyznać. Wysoko jest, lubię, jak jest tak wysoko, fajnie to wygląda.
Apartament okazał się ogromny: jedna sypialnia, osobny gabinet i stół dla ośmiu osób, jak w małej rezydencji. W kuchni jednak zabrakło nawet kuchenki — w miejscu za 30 tys. złotych za noc obiad po prostu trzeba zamawiać.
Nie chcę być wulgarny, ale… 30 tys. za noc? (...) Wszędzie są firany jakieś tego, ale tu, za tymi firanami, to nic nie ma. Ściana po prostu. Kibel, jacuzzi jest. Taki tego i se siedzisz za trzy dyszki. No i sypialnia jedna jedyna — mówił Książulo, zawiedziony widokiem z okna.
Książulo testuje drogie jedzenie
Książulo już przy wejściu zorientował się, że obsługa szykuje dla niego specjalne traktowanie — jego znajomy usłyszał, jak jeden z menedżerów instruuje personel, by room service działał perfekcyjnie, bo "przyjechał Książulo". Po chwili zaczął jednak testować jedzenie.
Barszcz czerwony, uszka z grzybami, majeranek. Ta zupa kosztuje 54 zł. (...) Te grzyby to jest taka papa. Słabo je czuć. (...) Pierwszy raz jem taki barszcz, tak kwaśny, tak jakby ostry. Jak wdychasz powietrze po nim, to się krztusisz. I też tak słony. Nie wiem, czego tu jest nadmiar. Nie wiem, chyba wszystkiego — mówił o barszczu.
ZOBACZ TAKŻE: Wojek od Książula spróbował viralowego kebaba
Nie posmakował mu też żurek za ponad 60 zł.
Żurek 65 zł. Ta zupa, ona smakuje jakby była zepsuta. To smakuje jak stara zupa, jak skwaśniała zupa — dodał Książulo.
Kiepsko ocenił również sałatkę Cezar.
Suchy, zleżały boczek — narzekał.
Swoją wizytę influencer podsumował słodko-gorzkimi słowami.
Czy było warto? Oczywiście, że nie. Czy było fajnie? Oczywiście, że tak.