29-latka zyskała spore zainteresowanie dzięki szczerym, a niekiedy kontrowersyjnym wyznaniom. Przyznała się, że pracowała jako prostytutka, a także chwaliła się licznymi operacjami plastycznymi. Jest również matką córeczki, jednak nie ma do niej praw rodzicielskich.
Ostatnio znów zrobiło się o niej głośno. Tym razem za sprawą zbiórki, którą zorganizowała. Plachimowicz na swoim Instagramie wyjawiła, że przez długi została eksmitowana ze swojego mieszkania. Nie miała środków do życia, a do podjęcia pracy potrzebowała samochodu. Poprosiła więc fanów o pomoc i zbierała od nich wpłaty.
Zaledwie dwa dni później zaczęła pytać swoich obserwatorów o to, gdzie może wykonać pewien zabieg medycyny estetycznej. Wielu zaczęło podejrzewać, że prawdziwym celem zbiórki była poprawa urody, a nie podjęcie pracy i wyjście na prostą:
Karolina Plachimowicz walczy z ojcem swojej córki
Karolina od wielu lat mieszka w Holandii, ze względu na to, że to tam osiedlił się ojciec jej dziecka, który ma pełne prawa rodzicielskie. Kobieta spotyka się jednak z córeczką, kiedy tylko ma taką możliwość. Nie ukrywa, że chciałaby odzyskać opiekę nad dziewczynką i wrócić do Polski. W relacji na Instagramie wyznała, że skontaktował się z nią jej adwokat. Nie miał dla niej dobrych wieści:
Po chwili wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się na sprzedanie mebla:
Trzymamy kciuki za to, by Karolina jak najszybciej zdołała ułożyć swoje życie prywatne.