Piłkarze wybrali się na słoneczną Ibizę, gdzie razem z rodzinami odpoczywają po ostatnich mistrzostwach, ale w zupełnie różnych nastrojach. Criastino świętuje po EURO 2016, które wygrała Portugalia, a Leo z mniejszą euforią dochodzi do siebie po Copa America, w którym Argentyna przegrała z Chile.
Hiszpańska prasa zwraca uwagę na fakt, że łodzie Cristiano Ronaldo i Leo Messiego dzieli zaledwie pięć mil morskich. Pomimo tego żaden z piłkarzy nie zdecydował się na gest pojednania czy nawet kurtuazyjne przywitanie.
Na pewno Messiego nie ucieszyły też doniesienia o sprytnym chwycie promocyjnym Ronaldo. Gdy kibice czekali na przystani na spotkanie z Leo, na miejsce podjechał czarny mercedes, z którego wysiadł... Cristiano. Piłkarz rozdał autografy, zapozował do zdjęć, a później odjechał, by dołączyć do najbliższych.
To tylko pokazuje, że napastnik Realu Madryt jest mistrzem pr-u.