Helena Norowicz żyła w "białym małżeństwie". Mąż ją zdradził, miał dziecko z inną i nie pozwolił na rozwód
Choć na papierze byli razem przez ponad sześć dekad, ich małżeństwo od środka wyglądało zupełnie inaczej. Helena Norowicz po latach odkryła, że mąż ją zdradzał i miał dziecko z inną. Gdy chciała odejść, on nawet nie zgodził się na rozwód. "Jak nie chciał, no to staliśmy, tylko że to też było białe małżeństwo" — opowiadała Kozaczkowi.
Helena Norowicz i Marian Pysznik byli małżeństwem ponad 60 lat, aż do jego śmierci 20 lutego 2020 roku. "Myśmy razem studiowali na jednym roku w teatrze, w szkole teatralnej w Łodzi. No i tak się złożyło, że bardzo mi się wtedy jakoś podobał, bo był bardzo delikatny, opiekuńczy i sobie pomyślałam: 'no taki facet nadaje się na męża'" — wspominała aktorka w rozmowie z Kozaczkiem, wracając do początków ich relacji. Dopiero po 20 latach od ślubu dowiedziała się, że jej mąż ją zdradzał. "Byliśmy długo małżeństwem, ale mężowi urodziło się w międzyczasie dziecko" — wyjawiła.
Piotr Stramowski o życiu w rzymskim małżeństwie i patchworkowej rodzinie. Co jest najtrudniejsze?
Helena Norowicz mówi o bolesnej zdradzie męża
Po odkryciu zdrady Helena Norowicz planowała rozwód, jednak jej mąż nie chciał się na to zgodzić.
Potem jak okazało, że jest dziecko, to nie było moje dziecko, ja proponowałam, żebyśmy się rozwiedli, ale mąż nie chciał, a ja sobie myślałam, że w takim razie już straciłam zaufanie właściwie do innych osób, które ewentualnie by mi coś proponowały. No to niech już pozostaje w tym związku, który jest, bo ten związek mnie jakoś chroni przed innymi pomyłkami — wyznała.
Dodała, że cała sytuacja była dla niej niezwykle bolesna:
To trudno opowiedzieć o tym, bo to jest szok i rozpacz, a z drugiej strony też zastanawianie się, czy skazywanie się na samotność też jest dobre, bo on w żadnym wypadku nie chciał ode mnie odejść. No więc jak nie chciał, no to staliśmy, tylko że to też było białe małżeństwo.
ZOBACZ TAKŻE: Anna Mucha ostro o Wojewódzkim. "Stać go na więcej"
Helena Norowicz ujawnia prawdę o wspólnym życiu z Marianem Pysznikiem
Związek Norowicz i Pysznika trwał, ale tylko formalnie. Reszta była fikcją:
Byliśmy razem, ale bez życia w związku. Mieliśmy różne nazwiska, bo on miał swoje nazwisko rodowe, ja miałam swoje nazwisko rodowe. Nie przeszłam na jego nazwisko, dlatego że jego nazwisko jest takie dobre do komentarza, bo "pysznik", czyli taka pyszniąca się osoba, więc niech on będzie Pysznik, a ja będę Norowicz, czyli norką, która gdzieś się chowa w norach.
Czy środowisko wiedziało o zdradzie?
Nie wiedziało. Dlatego nie wiedziało, że ta osoba, która była matką, była Czeszką. Mąż pracował w telewizji, odszedł na emeryturę trzy lata wcześniej niż ja, a ja odeszłam na emeryturę też później niż się odchodziło, bo ja miałam w teatrze przepracowane 67 lat.
ZOBACZ TAKŻE: Brodzik i Wilczak pod szkołą synów. Czekali osobno