Tym razem będzie on opowiadał o historii związku pisarki i rockmana. Gwiazda nie ukrywa, że produkcja będzie nawiązywała do jej relacji z Baronem. Jak powiedziała w rozmowie z Jastrząb Post, muzyk raczej nie będzie z niej zadowolony.
Przypuszczalnie ten obraz będzie równie pikantny, jak poprzednie filmy. Przypomnijmy, że 365 dni obfitował w sceny pełne realistycznie wyglądającego seksu. To właśnie przez to część widzów bardzo go krytykowała. Blanka regularnie dostaje pytania dotyczące tego, w jaki sposób kręcono sceny seksu. Postanowiła więc przerwać spekulacje i wszystko wytłumaczyła.
Blanka Lipińska o scenach seksu. Co powiedziała?
Pisarka wyznała, że sama reżyserowała te sceny i nie było to łatwe.
Z jakiego powodu tak jest?
Dodała, że aktorzy nie mają prostego zadania, ponieważ wiedzą, że ich dokonania zobaczy nie tylko produkcja obrazu, ale również miliony widzów na całym świecie, co z pewnością nie pomaga w budowaniu odpowiedniego nastroju.
Jak wyjaśniła, erotyczne "choreografie", które są pokazane w niektórych jej filmach, wymagają długich i wymagających prób. Również ona sama jest w nie zaangażowana! Wraz z reżyserem, Tomaszem Mandesem, wciela się w swoich aktorów, by pokazać operatorom, dźwiękowcom i innym członkom ekipy, czego mogą się spodziewać.
Następnie, aby udowodnić, że mówi prawdę, pokazała filmy, na których widać było Mandesa i jednego z członków ekipy, którzy pokazywali reszcie współpracowników, co będzie się działo w kolejnej scenie. Obaj panowie byli oczywiście ubrani.
Spodziewaliście się, że kręcenie takich scen jest aż tak dalekie od romantyzmu?