Lewandowski nigdy nie miał zbyt łatwo z niemieckim tabloidem. Nie wiadomo czemu dziennik już na samym początku kariery Lewego w Dortmundzie punktował Polaka bez powodu: pisali, że 4,5 miliona Borussia wyrzuciła w błoto, a kiedy Lewandowski nie wykorzystał jakiejś szansy nazywano go "głupkiem" (robiąc grę słowną z jego nazwiska - Lewandowski - stał się więc Lewandoofskim (doof - niem. głupek). Drwiono gdy wziął ślub, że "podpisał wymarzony kontrakt bez klauzuli odstępnego", a szef Bilda Walter M. Straten pisał do Lewandowskiego tak:
Krytykowanie kogoś tak wybitnego w swojej branży jak Robert jest głupie i małostkowe, więc dobrze, że Bild przeprosił Lewandowskiego. Mamy nadzieję, że Niemcy nie będą musieli czytać więcej takich "artykułów", a Lewy będzie mógł się skupić na grze i na swojej pięknej rodzinie!