Anna Jurksztowicz i Krzesimir Dębski od 2019 r. są w separacji, a dwa lata później media obiegła informacja o trwającej sprawie rozwodowej pary. Oboje nie milczą w temacie rozstania w wywiadach, a prasa co jakiś czas donosi o kolejnych rozprawach. Jurksztowicz domaga się rozwodu z orzeczeniem o winie męża, którego oskarżała o liczne zdrady. Sprawa sądowego zakończenia ich małżeństwa wciąż trwa, o czym piosenkarka poinformowała w najnowszym wywiadzie.
Anna Jurksztowicz gorzko o starości artystów: "Będziemy te ostatnie lata spędzać razem"
Anna Jurksztowicz wciąż czeka na rozwód z Krzesimirem Dębskim
Anna Jurksztowicz ostatnio gościła w programie "Rozmowy (nie)wygodne", w którym opowiedziała o jednej ze swoich piosenek. Chodzi o "Dziękuję, nie tańczę" z jej debiutanckiego albumu o tym samym tytule. W rozmowie z Mariuszem Szczygłem wróciła do gorzkiej symboliki utworu, mówiąc:
To pierwsza piosenka o przemocy seksualnej w naszym kraju, a może nawet na świecie. Jest to piosenka o przemocy seksualnej w pracy. (…) Ma ważne przesłanie, że nie zgadzamy się na przemoc ani seksualną, ani psychiczną, ani fizyczną.
"Niestety jest to problem społeczny, że załatwia się pewne sprawy przez łóżko i to przeważnie karierę. No, tak jest. (...) Może się zdarzyć w pracy miłość, (…) ale jeżeli nie będziemy o tym rozmawiać, to będzie to nieuświadomione" – dodała po chwili.
Mariusz Szczygieł podczas rozmowy zauważył, że Anna Jurksztowicz także poznała "miłość w pracy", po czym opisał Krzesimira Dębskiego jako jej byłego męża. Piosenkarka wówczas odparła ze smutkiem w głosie:
Jeszcze, niestety, nie były... To jest mój przyszły były mąż.
Anna Jurksztowicz o mocy słów i o rozstaniu
Anna Jurksztowicz poruszyła też temat symbolicznej "mocy piosenek", twierdząc, że słowa, które śpiewa, często materializują się w jej życiu. Zauważyła:
Jak sobie o czymś myślisz, to ta myśl ma bardzo dużą moc. Jak to wypowiesz, to ma jeszcze większą, a jak zaśpiewasz, to już absolutnie ma potężną moc. Przekonałam się o tym nieraz.
"Moje małżeństwo się rozpadło, bo śpiewałam smutne piosenki. (…) Po co mi to było? Mogłam śpiewać wesołe. (...) To oczywiście duże uproszczenie, więc mówię o tym z dystansem, ale staram się nie przenosić w tekstach jakiegoś ogromnego bólu" – podsumowała w "Rozmowach (nie)wygodnych".