Krótko po ślubie tabloidy ujawniły prezenty, które otrzymali zakochani. Chociaż małżonkowie poprosili gości, by zamiast nich, wpłacili pieniądze na Fundację TVN, Rewia podawała, że niektórzy goście postanowili się wyłamać:
Choć państwo młodzi apelowali do gości, aby nie przynosili prezentów, tylko wpłacili pieniądze na Fundację TVN, cieszyli się z butelki wyjątkowego szampana oraz olejnego obrazu. Wkrótce zaś wyruszą w podróż poślubną ufundowaną przez przyjaciół, Annę i Jerzego Staraków – czytamy w Rewii.
Informator Pudelka podaje, że te doniesienia nieco mijają się z prawdą. Potwierdził, że para młoda rzeczywiście dostała w prezencie podróż poślubną. Koszty pokryli jednak wszyscy goście, a nie jedno małżeństwo. Podobno słono za to zapłacili. Na ten cel udało się bowiem zebrać aż 200 tys. zł:
Pojawiły się plotki, że podróż poślubną Edwarda i Ani ufundował jeden z gości. To jednak nieprawda - na taki prezent złożyli się goście. Na pomysł wpadła była pracownica Edwarda, a wszystkim ta inicjatywa się spodobała, bo mieli z głowy wymyślanie prezentów. Łącznie weselnicy zebrali prawie 200 tysięcy złotych.
Osoba z otoczenia Cieślak i Miszczaka ujawnia, że młoda para planowała polecieć do Francji. Zakochani zmienili jednak zdanie:
Większość znajomych spodziewała się, że podróż poślubna nie będzie ekstrawagancka i że para pojedzie do Francji do posiadłości Leszka Czarneckiego i Jolanty Pieńkowskiej, z którymi Edward się przyjaźni. Jednak postanowili wybrać jakąś bardziej egzotyczną destynację, gdzie mają nadzieję odpocząć całkowicie prywatnie z dala od fleszy reporterów. Najprawdopodobniej wybiorą się na Karaiby, a dokładniej dalekie wyspy Turks i Caicos w archipelagu Bahamów.
Na ten moment zarówno Anna Cieślak, jak i Edward Miszczak nie skomentowali tych rewelacji.