Wychillowany Daniel Martyniuk baluje w Amsterdamie. Próbuje miejscowych "rarytasów"
Daniel Martyniuk najwyraźniej postanowił zrobić sobie krótką przerwę od nocnego życia w Marbelli. Tym razem jego kroki powiodły go do Amsterdamu, gdzie — jak widać po jego relacjach — humor dopisuje mu bardziej niż kiedykolwiek. A że stolica Holandii słynie nie tylko z kanałów i neonów, ale też z popularnych coffee shopów, Daniel od razu wiedział, gdzie powędrować.
"Vlogi" Daniela Martyniuka zdają się nie mieć końca. Raz pokazuje tajemnicze rozmowy z Wiktorią, innym razem rzuca w stronę ojca wyzwanie na "pojedynek na ringu", zapowiadając, że "rozje*** go tak, że przez dwa lata nie zaśpiewa nic". A teraz dorzuca kolejny rozdział swojej internetowej sagi — postanowił pokazać, jak bawi się za granicą.
Daniel Martyniuk baluje w Amsterdamie
Syn Zenka, cały uradowany, ruszył na słynne Rembrandtplein, czyli jeden z najbardziej imprezowych placów w mieście. Choć mógłby tam spróbować lokalnych specjałów, wygląda na to, że interesowały go zupełnie inne "przysmaki" — takie, które w Holandii mają wyjątkowo charakterystyczny aromat.
Walimy do Smokey’ego — mówił, udając się do lokalu o nazwie "Smokey Coffee Shop", miejsca, gdzie turyści wpadają "na chwilę", żeby skorzystać z tego, co w Holandii legalne, a w Polsce nie.
Daniel Martyniuk relacjonuje pobyt
Na nagraniach widać, że Daniel świetnie odnajduje się w amsterdamskim klimacie — kolorowe neony, tłumy turystów i luźna atmosfera zdecydowanie sprawiają mu przyjemność. W swojej relacji uwiecznił m.in. kilka witryn mijanych po drodze, rower oparty o latarnię, graffiti na murach i nocne, miejskie widoki. Na jednym z filmików pokazał… automatyczne drzwi na lotnisku, podpisując je:
Atlantyda entrance.