TYLKO U NAS! Amanda z "Hotelu Paradise" utknęła na Mauritiusie. "Nie mamy żadnej pomocy"
Amanda Mikołajczak, znana widzom z TVN-owskiego programu "Hotel Paradise", opisała w sieci dramatyczną sytuację, w jakiej znalazła się podczas wakacji na Mauritiusie. Redakcja Jastrząb Post nawiązała z nią kontakt. Celebrytka twierdzi, że po odwołaniu lotów ona i jej bliscy zostali pozostawieni bez realnej pomocy ze strony biura podróży.
Amanda Mikołajczak specjalnie dla portalu Jastrząb Post szczegółowo opisała problemy z powrotem do Polski oraz chaos informacyjny, z jakim – jak twierdzi – musi się mierzyć od kilka dni. Według jej relacji wyjazd, który miał być spełnieniem marzeń, zamienił się w stresującą walkę o powrót do Polski.
Klaudia El Dursi o nowym sezonie programu "Hotel Paradise"
Amanda Mikołajczak utknęła na Mauritiusie
Jeszcze kilka dni temu Amanda Mikołajczak wrzucała uśmiechnięte zdjęcia z tropikalnej wyspy i zachwycała się wolnym czasem pod ciepłym słońcem.
Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo tego potrzebowałam. Uczę się żyć chwilą, korzystać z szans od losu i ryzykować. Nigdy wcześniej nie powiedziałabym, że przyniesie mi to tyle uśmiechu i spokoju - pisała na swoim profilu na Instagramie.
Sytuacja zmieniła się, gdy na Bliskim Wschodzie doszło do wybuchu konfliktu. Wszystko zaczęło się od nagłego odwołania lotów i braku konkretnej pomocy ze strony organizatora wyjazdu. – To miały być wymarzone wakacje na Mauritiusie, a termin powrotu miałyśmy 3 marca. Wyjazd był zorganizowany przez biuro podróży – influencerka przekazała redakcji Jastrząb Post. Jak relacjonuje Mikołajczak, od momentu problemów z powrotem pojawiały się sprzeczne komunikaty.
– Od momentu odwołania lotów mamy codziennie wiele sprzecznych lub po prostu nieprawdziwych informacji od rezydenta – twierdzi Mikołajczak. Dodała również, że grupa przez wiele godzin czekała na lotnisku z nadzieją na powrót do Polski. – Wczoraj spędziliśmy 4,5 godziny na lotnisku, czekając z nadzieją na odprawę i lot do domu, ale biuro podróży nie wykupiło dla nas biletów. Samolot odleciał z wolnymi miejscami, ale nas nie zabrał – przekazała naszemu portalowi.
Okazuje się, że kobiety są już zdane tylko na siebie.
Od dzisiaj jesteśmy już na wyspie na własny koszt bez jakiejkolwiek opieki. Zachowanie rezydenta jest skandaliczne, brakuje dokładnych informacji oraz opieki nad grupą - powiedziała nam Amanda.
Amanda z "Hotelu Paradise" jest wyczerpana tym, co się dzieje
Według relacji uczestniczki programu sytuacja zmusiła ją do samodzielnego działania.
Obsługa lotniska poinformowała nas, że aby uzyskać bilet, należy udać się do biura Emirates. Tak też dziś zrobiłyśmy i po kilku godzinach stania w kolejce udało nam się prywatnie zakupić bilety powrotne na lot do Warszawy. Niestety przez Dubaj... – wyjaśniła.
Jednocześnie zaznaczyła, że wciąż nie mają pewności co do oficjalnego planu powrotu organizowanego przez biuro podróży. Cała sytuacja mocno odbiła się na ich samopoczuciu.
Psychicznie nie mamy już siły na całą tę sytuację, od wielu dni żyjemy w stresie i niepewności. Moja siostra ma 16 lat, więc jest to dla niej ciężkie przeżycie – dodała na zakończenie.