Tomasz Kammel ryzykował życiem podczas rytuału. Mógł zapłacić za to najwyższą cenę
Tomasz Kammel od dawna odczuwa różne lęki, do czego przyznał się w najnowszym wywiadzie. Próbował zwalczyć swoje obawy metodami niekonwencjonalnymi, w tym zażyciem ayahuaski, ale to mu nie pomogło. Przy okazji krytycznie wypowiedział się o szamańskim rytuale kambo.
Tomasz Kammel kilka miesięcy temu opowiedział publicznie o tym, że swego czasu korzystał z szamańskich praktyk, w tym rozsławionego zażywania ayahuaski. W najnowszym wywiadzie znów opowiedział o piciu rytualnego psychodeliku i przyznał, że nie do końca pomogło mu to w pokonaniu lęków, z jakimi od dawna się mierzy.
TYLKO U NAS: Katarzyna Niezgoda opowiedziała nam o obecnych relacjach z Tomaszem Kammelem
Tomasz Kammel zażył ayahuaskę. "Lęk był gdzieś we mnie"
Tomasz Kammel w podcaście Cypriana Majchera wyznał, że "od bardzo dawna, odkąd pamięta, odczuwał głęboki lęk", co zaczęło coraz bardziej go męczyć. Powiedział:
Poświęcałem ogromne zasoby energii na to, żeby zdławić ten lęk i mimo to z odwagą realizować swoje plany i cele, być, (…) ale to wszystko było na podwalinach ogromnego lęku. (…) To był lęk, który był gdzieś we mnie, ale nie wiedziałem, czego się obawiam. (...) To zaczęło mi cholernie ciążyć. Szukając odpowiedzi, jak się tego pozbyć i jak zajrzeć w siebie, żeby zrozumieć przyczynę tego lęku, (…) zaczęły się takie różne eskapady.
ZOBACZ TEŻ: Tomasz Kammel nosi "stare szwabskie nazwisko", ale kiedyś nazywał się inaczej. Wyjaśnił, skąd ta zmiana
Tomasz Kammel w końcu wyleciał do Peru na ceremonię ayahuaski, ale – jak przyznał – "nie do końca" znalazł odpowiedź na pytania, które sobie zadawał sobie. Dodał jednak:
W tych moich podróżach składałem sobie jakiś nowy obraz siebie z malutkich elementów, szukałem pewności siebie i jakiegoś osadzenia w życiu. Nigdy nie znalazłem tam jednej jasnej odpowiedzi: "Idź i rób tak, a nie tak jak do tej pory".
ZOBACZ TEŻ: Tomasz Kammel od lat słyszy, że jest "kryptogejem". Odniósł się do plotek o swojej orientacji
Tomasz Kammel przyznał się do tego, że wciąż odczuwa lęk, ale już potrafi sobie z nimi radzić. Niechętnie podzielił się szczegółami ceremonii zażycia ayahuaski, twierdząc:
To, co tam przeżyłem, to były mocno metaforyczne rzeczy, (...) które grały na jakiejś mojej stronie, co uruchamiało cały szereg przemyśleń. (...) Ale spraw, których dotykałem, nie chciałbym tu omawiać, bo były bardzo osobiste. (...) "Faza" była bardzo moja i chciałbym, żeby taka została.
Tomasz Kammel krytykuje rytuał kambo. "Ryzykowny"
Tomasz Kammel zaznaczył, że "nie ma nic do ayahuaski", ale ma wątpliwości do rytuału kambo, czyli ceremonii podawania jadu żaby amazońskiej do układu limfatycznego. Odnotowano bowiem przypadki śmiertelne. Wyjaśnił:
Uważam, że kambo w sposób, w jaki można go aplikować np. w Peru, (…) jest niebezpieczny i nie spotkałem na swojej drodze ludzi, o których mogę powiedzieć, że daliby mi 100 proc. bezpieczeństwa, że jak będę się źle czuł, to będzie wiedział, co robić. (…) Nie jestem gotów powiedzieć, że kambo od spodu jest złe i że to niebezpieczne, ale nigdy nie zdarzyło mi się przeżyć okoliczności, w których wiedziałbym, że to nie jest ryzykowne.