W ostatnich dniach nazwisko Sylwii Peretti ponownie znalazło się w centrum zainteresowania mediów. Stało się to po zatrzymaniu jej męża w śledztwie dotyczącym podejrzenia wyłudzenia ponad 7,5 mln zł unijnego dofinansowania. Po serii publikacji celebrytka zdecydowała się zabrać głos za pośrednictwem Instagrama, przedstawiając własną wersję wydarzeń i odnosząc się do pojawiających się spekulacji.
Trudne chwile Sylwii Peretti! Wydała oświadczenie o zatrzymaniu męża
Sylwia Peretti wydała oświadczenie
W opublikowanym oświadczeniu Peretti przekonuje, że kontrahenci jej męża nie otrzymali zapłaty za samochód, ponieważ – jak twierdzi – zgodnie z zawartą wcześniej umową rozliczenie miało nastąpić poprzez objęcie udziałów w spółce. Dodała, że zainteresowani mieli możliwość skorzystania z takiego rozwiązania, lecz ostatecznie z niego nie skorzystali. Celebrytka zaznaczyła również, że pojazd został zwrócony już rok temu i od tego czasu pozostaje w ich posiadaniu.
Odniosła się także do informacji o zakazie zbywania nieruchomości, wyjaśniając, że jest to element zabezpieczenia procesowego, który – jak podkreśliła – może zostać zmieniony na dalszym etapie postępowania.
Dlatego jasno informuję: nie wycofuję oferty sprzedaży domu. Dom jest i pozostaje na sprzedaż – napisała.
CZYTAJ TAKŻE: "Niepożegnani". Sylwia Peretti w szczerej rozmowie o stracie, która na nowo zdefiniowała jej życie
Sylwia Peretti znalazła się w centrum skandalu
Sylwia Peretti zasugerowała również, że nagłośnienie sprawy ma na celu wywarcie na niej presji i wykorzystanie rozpoznawalności jej nazwiska. W swoim wpisie stwierdziła, że informacje dotyczące postępowania najpierw trafiają do mediów, co – jej zdaniem – utrudnia rzetelne informowanie o sprawie. Celebrytka podkreśliła, że postępowanie przeciwko jej mężowi wciąż trwa, a ona sama chce zakończyć narastające spekulacje i przedstawić swoje stanowisko.
Przypomnijmy, że zgodnie z komunikatem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku śledztwo dotyczy podejrzenia wyłudzenia środków z funduszy unijnych, a wobec części podejrzanych zastosowano trzymiesięczny tymczasowy areszt. Sprawa pozostaje w toku, a o ewentualnej odpowiedzialności podejrzanych rozstrzygnie sąd.