Sylwia Gliwa PSIOCZY na PKP. "To filozoficzna przygoda z czasem"
Sylwia Gliwa doświadczyła na własnej skórze realiów podróżowania polskimi pociągami. Aktorka podzieliła się na Instagramie gorzką, choć niezwykle zabawną i ironiczną relacją z opóźnionego kursu PKP. Jej szczery wpis błyskawicznie obiegł media społecznościowe.
Sylwia Gliwa od lat wciela się w rolę Moniki Zięby w emitowanym od 2003 roku serialu TVN "Na Wspólnej". Absolwentka warszawskiej Akademii Teatralnej ma na swoim koncie również występy na deskach stołecznych teatrów oraz role w innych produkcjach telewizyjnych i filmowych. Ostatnio aktorka podzieliła się ze swoimi obserwatorami w mediach społecznościowych refleksją na temat codziennych wyzwań komunikacyjnych. Na swoim profilu na Instagramie opublikowała wpis na temat PKP.
Dominika Tajner o Karolinie Pajączkowskiej w "Królowej przetrwania"
Sylwia Gliwa punktuje polskie koleje
Gliwa w swoim ostatnim poście na Instagramie odniosła się do realiów podróżowania polskimi kolejami. Podzieliła się swoimi spostrzeżeniami, nie pozostawiając suchej nitki na PKP. Z dużą dawką ironii stwierdziła, że podróż pociągiem w naszym kraju dawno przestała być zwykłym przemieszczaniem się z punktu A do punktu B, a stała się raczej "filozoficzną przygodą z czasem, przestrzenią i cierpliwością".
Podróż koleją w Polsce to nie jest zwykły przejazd z punktu A do punktu B. To filozoficzna przygoda z czasem, przestrzenią i cierpliwością. Kupujesz bilet, patrzysz na godzinę odjazdu i już wiesz jedno: to raczej sugestia niż obietnica - napisała aktorka.
Zobacz też: Sylwia Gliwa przyłapana na nocnej imprezie. Gwiazda "Na Wspólnej" nie mogła opędzić się od adoratorów
Sylwia Gliwa ironicznie o PKP
W dalszej części wpisu aktorka opisała peronowe oczekiwanie jako prawdziwą lekcję pokory. Schemat jest jej zdaniem zawsze podobny: zaczyna się od 10 minut opóźnienia, które szybko rośnie do 25, by ostatecznie zakończyć się enigmatycznym komunikatem o utrudnieniach. Gliwa dowcipnie przyrównała to tłumaczenie do... prób przejechania pociągu przez portal do innego wymiaru.
Najpierw 10 minut opóźnienia, potem 25. Później pojawia się komunikat o "utrudnieniach niezależnych od przewoźnika". Jakby pociąg próbował przejechać przez portal do innego wymiaru. Głos z głośnika przeprasza. Znowu przeprasza. I jeszcze raz przeprasza - tak długo to słyszysz, aż zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie jest to główna usługa oferowana przez kolej - dodała ironicznie Sylwia Gliwa.