Stanisława Celińska latami walczyła z uzależnieniem od alkoholu. Jej życie rodzinne wisiało na włosku
Stanisława Celińska, choć na scenie zachwycała charyzmą, przez lata walczyła z alkoholizmem, który niemal odebrał jej wszystko. Przestała pić w 1988 roku, a siłę do wyjścia z nałogu — jak powtarzała — dali jej Bóg, modlitwa i wiara. Jej historia stała się inspiracją dla innych. "Odzyskałam kontrolę" — mówiła gwiazda.
Stanisława Celińska nie żyje. Aktorka i wokalistka zmarła w wieku 79 lat. Informację o jej śmierci przekazała w mediach społecznościowych Joanna Trzcińska. Publiczność kochała ją za niezwykły talent, m.in role w filmach "Nie ma róży bez ognia", "Pieniądze to nie wszystko", "Joanna", "Noce i dnie", a także za nietuzinkowy głos. Jednak za kulisami Celińska przez lata mierzyła się z wewnętrznymi demonami — uzależnieniem od alkoholu, o którym mówiła z brutalną szczerością.
Gwiazdy o śmierci Łukasza Litewki. Szok, niedowierzanie i ogromna tragedia.
Stanisława Celińska o wyjściu z nałogu
Dla Stanisławy Celińskiej alkoholizm nigdy nie był tematem tabu. Aktorka mówiła o nim otwarcie, bez upiększeń i bez prób wybielania przeszłości. Zmagała się z nałogiem od lat 70., a apogeum przyszło po rozwodzie i śmierci matki — wtedy, jak sama przyznawała, "uciekała od rzeczywistości", próbując udźwignąć karierę, dom i samotne macierzyństwo.
Celińska przestała pić w 1988 roku, mając 41 lat. Od tamtej pory nie sięgnęła po alkohol, a nawet nie używała perfum na bazie alkoholu.
Odzyskałam kontrolę nad swoim życiem dzięki boskiej pomocy. Ale żadnej nagrody sobie za to nie dałam. Człowiek, który zaczyna pić albo uzależnia się od czegoś, to ma tylko to, a cały świat już się nie liczy. A jak odstawi, to ma cały świat. Teraz mam cały świat do dyspozycji: spacery, dzieci, pieski, dobre jedzenie... — opowiadała w programie "Demakijaż".
Choć nałóg zniszczył jej małżeństwo i relacje rodzinne, z czasem udało jej się odbudować więzi z dziećmi.
Dzieci wybaczyły mi i wciąż proszą, żebym przestała do tego wracać. Mówią: "Mamo, to tak dawno było". Te słowa bardzo mi pomagają — mówiła w rozmowie z "Dobrym Tygodniem".
Stanisława Celińska o duchowym wsparciu
W innym wywiadzie Celińska ponownie podkreśliła, że kluczową rolę w jej trzeźwieniu odegrała wiara. To ona — jak mówiła — "uratowała jej życie".
To był cud! Wsparty modlitwą i głęboką wiarą. Prosiłam Boga, by mi pomógł. Wiedziałam, że nie poradzę sobie sama. Nałóg minął. Pamiętam do dziś ten wyjątkowy dzień. 12 lipca 1988 roku. Miałam wypić jeszcze jedno piwo. Nie zrobiłam tego. Cud może się wydarzyć w życiu każdego człowieka. Nie jestem jedyna. Ważne, by zawierzyć się całkowicie Bogu. Jezu, ufam Tobie. Te słowa wciąż mi towarzyszą — mówiła dla portalu Aleteia.
Jej historia motywowała wielu do przezwyciężenia uzależnienia i odbudowania życia.
Ktoś mi kiedyś opowiadał że po wysłuchaniu "Wielkiej słoty" zdecydował się porzucić nałóg alkoholowy, w którym tkwił wiele lat. Była też pani, która każdego poranka przed wyjściem z domu słuchała piosenki "Otwórz oczy". Chciała z nadzieją spojrzeć w przyszłość i przebaczyć tym, którzy ją skrzywdzili. Innym razem przyszła do mnie wdowa z prośbą, bym napisała utwór dla wdów. I tak powstała piosenka "Nasi nieśmiertelni" — dodała gwiazda.
ZOBACZ TAKŻE: Borys Szyc wygrał z uzależnieniem