Jak się okazuje, tenisistka okłamała swoich fanów mówiąc, że w szpitalu zatrzymały ją "głupstwa" i niewiele znaczące komplikacje. Przez zakrzepicę, na którą choruje Williams, poród okazał się być niezwykle skomplikowany. Nie wspominając już o spadku tętna u dziecka na samym początku - zamiast naturalnego porodu, jak planowano, trzeba było przeprowadzić cesarkę. Później było już tylko gorzej, bo następnego dnia zator w płucach odebrał Serenie oddech, a rwący kaszel, który nastąpił po naprawieniu tego problemu sprawił, że pozrywały jej się szwy po cesarskim cięciu.
Na szczęście lekarzom udało się opanować tę katastrofę, a Serena mogła wrócić z córką do domu i cieszyć się macierzyństwem, o którym marzyła od lat. Jak sama twierdzi, nowa rola kompletnie ją odmieniła:
Myślicie, że zdecyduje się na jeszcze jedno dziecko?