Internauci zaczęli zarzucać Annie Lewandowskiej brak wsparcia dla męża w tak przełomowym momencie. Sama zainteresowana nie wdawała się w medialne pyskówki i jedynie pokazała wiadomości od wspierających ją fanek, a głos w sprawie zabrał sam piłkarz, ucinając plotki jednym, pełnym miłości komentarzem o tym, że jego żona kibicuje mu z każdego miejsca na ziemi. Do tablicy poczuła się wywołana także Blanka Lipińska, która w ostrych słowach postanowiła stanąć w obronie przyjaciółki.
Anna Lewandowska zostaje w Barcelonie. Robert poleci sam
Oburzona Blanka Lipińska punktuje zachowanie ludzi w internecie
Blanka Lipińska widząc, jaka fala krytyki spłynęła na Annę Lewandowską tylko dlatego, że nie odprowadziła męża na pierwszy trening w nowym klubie, dosłownie wybuchła. W swoich relacjach ostro podsumowała zachowanie wścibskich komentatorów:
Myślę, że ludzie są chorzy na głowę i już dawno zgubili coś takiego jak godność społeczna. Wtrącają się w życie i związek kompletnie obcych osób, bo z Internetu wiedzą, jak ci ludzie wyglądają. To p******e! Rozliczanie dorosłych ludzi z ich uczuć i postępowania w związku jest p******e! I jeszcze chcą im dyktować, jak mają decydować i co robić w tej PRYWATNEJ i nieznanej im relacji! CHORZY LUDZIE!!!
ZOBACZ TAKŻE: Anna Lewandowska pokazała się w bikini. IDEALNA sylwetka
Blanka Lipińska broni wolności w dorosłym związku
To jednak nie koniec. W dalszej części swojej wypowiedzi Blanka Lipińska postanowiła rzucić internautom odważne wyzwanie i obnażyć absurdalność ich toku myślenia. Celebrytka zwróciła uwagę na to, jak komicznie brzmią żądania, by dojrzała, niezależna kobieta traktowała swojego partnera jak małe dziecko:
Ja zapraszam każdą z tych osób do siebie, powiem wam, jak macie żyć i co robić. Ciekawe, czy posłuchacie i jak się z tym poczujecie. A już komentarze po koncercie, że kobieta powinna iść (jak z dzieckiem na pierwszy dzień szkoły) z dorosłym mężem na pierwszy dzień do nowej pracy, są co najmniej żenujące i ubliżają temu mężczyźnie – skwitowała bezlitośnie pisarka.