Robert Leszczyński popełnił samobójstwo? Te doniesienia nie cichną. Teraz głos zabrała jego przyjaciółka
Muzyk dzwonił do niej tuż przed śmiercią
Śmierć Roberta Leszczyńskiego zaskoczyła wszystkich. Media informując o odejściu muzyka, jako przyczynę podawały niewykrytą cukrzycę. Wypowiedź pisarza, Michała Witkowskiego, rzuciła inne spojrzenie na jego śmierć. Niektóre gazety kolorowe zainterpretowały fakt, że Robert Leszczyński nie stronił od zabaw tak, że być może przedawkował substancje odurzające. Niedługo później pojawiły się informacje, że być może popełnił samobójstwo.
W dniu, w którym zmarł, a właściwie w nocy, dzwonił do mnie. O czwartej rano. Kilka razy. Nie słyszałam telefonu. Gdy rano zobaczyłam nieodebrane połączenia, uśmiechnęłam się. To było w jego stylu. Pewnie żart. Przecież był pierwszy kwietnia. Ale zaniepokoiłam się, gdy oddzwaniałam, a on nie odbierał. Minęło kilka dni od jego śmierci, a mnie wciąż dręczy to, że nie odebrałam tych telefonów. Potrzebował mnie - powiedziała przyjaciółka muzyka, Mariola Raczkowska, w rozmowie z "Twoim Imperium". - Wiele razy mówił mi, że ma dość imprezowania. Chciał się wyciszyć, zmienić coś w życiu. Twierdził, że już się wyszumiał, przecież dobiega do pięćdziesiątki i czas się ustatkować. Nie lubił swoich słabości. Unikał rozmów o zdrowiu, zaraz ucinał temat. Tydzień przed śmiercią był u niego mój znajomy. Robert wyglądał fatalnie, jak człowiek po ciężkiej chorobie, zapadnięty na twarzy.
Przyjaciółka Roberta Leszczyńskiego jest pewna tego, że nie popełnił on samobójstwa. Jak twierdzi, miał on wiele planów na przyszłość, a poza tym chciał się z nią spotkać za kilka dni.