Zarzuty wobec Seana "Diddy'ego" Combsa wciąż przybierają na sile. Przypomnijmy, że rapera aresztowano ponad miesiąc temu, 16 września w Nowym Jorku. Zarzuca mu się handel ludźmi w celach seksualnych, zmuszanie do prostytucji i wymuszania haraczy. Podczas gdy P. Diddy nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów i czeka na proces, głos zabierają kolejne ofiary, które twierdzą, że były napastowane seksualnie przez rapera.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Sandra Kubicka o The Voice of Poland. Wspomniała o Badachu. "Uważam, że Kuba..."
Zanim aresztowano Combsa, FBI weszło do jego posiadłości w Miami i Los Angeles. Znaleźli tam narkotyki, trzy karabiny AR-15 ze zniszczonymi numerami seryjnymi, a także ponad 1000 butelek oliwki dla dzieci i lubrykantu.
1000 butelek oliwki dla dzieci jako ważny dowód w sprawie P. Diddy'ego
Portal E! News miał uzyskać dostęp do dokumentów związanych ze sprawą Seana Combsa. Okazuje się, że jedna z powódek — określana jako Jane Doe — twierdzi, że część butelek z oliwką dla dzieci zawierała flunitrazepam, a część GHB. Obie substancje mają działanie silnie uspokajające, a w połączeniu z alkoholem powodują kilkugodzinną amnezję.
Combs szczególnie upodobał sobie stosowanie popularnych tabletek gwałtu na randkach — flunitrazepamu lub GHB celem popełniania ohydnych aktów przemocy seksualnej i gwałtu na niezliczonych ofiarach" - przekazało E! News..
P. Diddy miał oblewać ofiary oliwkami lub innymi olejkami do ciała po to, aby narkotyk został "wchłonięty przez skórę ofiary i ułatwił mu stosunek i napaść". To jednak nie wszystko. Raper miał dodawać GHB do napojów, które serwowano na jego imprezach. Niektórzy goście byli zmuszani do wypicia drinka z GHB przed wejściem na zabawę lub podczas imprezy.