Ola Kwaśniewska pokazała urocze laurki, jakie wręczyła mamie. Tata jej pomagał: "Obiecujemy, że będziemy grzeczni"
Ola Kwaśniewska jest córką byłego prezydenta Aleksandra i pierwszej damy, Jolanty. Od dziecka budziła przez to zainteresowanie ze strony mediów, jak i zwykłych Polaków.
Jak przyznała Jastrząb Post, czas prezydentury taty nie był dla niej najłatwiejszy. Stale musiała się pilnować, by nie popełnić jakiejś gafy i nie znaleźć na świeczniku.
To było między 14 a 24 rokiem życia. Ale trochę się trzyma taka presja społeczna, że masz być grzeczna, ułożona i nie mieć wpadek. Dla mnie to był okres całego liceum i całe studia. To jest w ogóle bardzo specyficzny okres w życiu dla każdego, trochę się budujesz jako człowiek. Ja byłam bardzo skupiona na tym. Byłam skupiona na moich przyjaciołach, na nauce. Cały ten wątek pałacowy był gdzieś tam w tle, nie przywiązywałam do tego za dużej wagi. Było to dziwne, że wracając do domu, idę do pałacu i muszę przejść przez tę bramkę do wykrywania metalu, ale niespecjalnie się na tym koncentrowałam – ujawniła.
Niemal cały czas musiała się kontrolować, co było trudne i specyficzne.
Jedyne, co tak z perspektywy czasu uważam, że było trudne i specyficzne, to takie ciągłe kontrolowanie się, bo może nawet nie byłam świadoma, że się kontroluje, ale miałam takie poczucie, że nie wypada mi zaliczyć żadnej wpadki i nie mogę przynieść wstydu rodzicom – dorzuciła słów kilka na ten temat..
Ola Kwaśniewska pokazała stare prezenty na Dzień Matki
Dziś, gdy lada chwilę będzie Dzień Matki, Ola dodała na Instagram zdjęcie z mamą i ujęcia starych laurek, które jej wręczyła. W komentarzu do albumu napisała:
Na ostatniej prostej przed Dniem Matki parę słów o pewnej ewolucji. Najpierw naturalnie były laurki (dowód powyżej). Jednak pierwszy prezent, który pamiętam, że wręczyłam, to śniadanie do łóżka w postaci twarożku uformowanego w myszkę. Oczy i nos z pieprzu, ogon i wąsy ze szczypiorku, uszka z rzodkiewek. Mama była zachwycona.
Później córka komponowała jeszcze matce utwory na flecie, a także kupowała groszek pachnący:
Innym razem „skomponowałam” utwór na flecie. Nic a nic nie pamiętam jak leciał, ale na pewno był przepiękny. Nic dziwnego, że mama była zachwycona. Regularnie kupowałam tego dnia groszek pachnący, bo to jedne z ulubionych kwiatów mamy, a takie niepozorne, że nie wręczał ich jakoś nigdy nikt inny. Z wiekiem sama zaczęłam bardziej doceniać prezenty praktycznie aniżeli symboliczne, więc i takie zaczęłam dawać.
Co ciekawe, jedną z pierwszych laurek pomógł jej napisać tata.
Mamusiu kocham cię. Bądź nam zdrowa. Obiecujemy, że będziemy grzeczni. Ola i Tata. Warszawa. 26 maja 1987 – brzmiała treść laurki.
Dziś oczywiście Aleksandra robi Jolancie inne prezenty, jednak nie będziemy tu ich reklamować. Zdjęcia uroczych laurek, znajdziecie w galerii pod naszym artykułem.