Nie żyje mama Marcina Millera. "Odeszła w moich ramionach"
Marcin Miller przeżywa jeden z najtrudniejszych momentów w swoim życiu. Lider zespołu Boys poinformował o śmierci ukochanej mamy, która była dla niego najważniejszą osobą i ogromnym wsparciem. To kolejna bolesna strata, z jaką przyszło mu się zmierzyć — lata temu pożegnał również ojca.
"Mamo! Mamo! Ty byłaś najjaśniejszą gwiazdą" — śpiewał lider zespołu Boys. Gwiazdor, znany z takich hitów jak "Wolność", "Szalona" i "Łobuz", nigdy nie ukrywał, że jego mama, Maria, zajmowała w jego sercu szczególne miejsce. Teraz przekazał smutną wiadomość o jej odejściu. W poruszających słowach opowiedział również o jej ostatnich chwilach.
Marcin Miller o zachowaniu Daniela i wsparciu Zenka: "Daniel jest dużym dzieckiem, ale chyba wie, co robi"
Marcin Miller przekazał smutną wiadomość o śmierci mamy
W rozmowie z Telemagazynem muzyk mówił:
Mamy już nie ma, ale nikt o tym nie wiedział. Nie wysprzęglałem się z tego, bo mama zmarła mi, powiedzmy, na moich ramionach. Trochę tamto przeżyłem, ale życie toczyło się dalej — dowiadujemy się.
Marcin Miller ujawnił, że przez długi czas łączył obowiązki zawodowe z opieką nad chorą mamą:
Udzielałem wywiadów, uśmiechałem się, jeździłem, wiesz, na różne programy, i potem musiałem wracać do mieszkania i pomagałem mamie. No i tak po prostu mama odeszła w moich ramionach.
Lider Boys opowiada o odejściu ojca
Marcin Miller lata temu przeszedł już przez inną, równie bolesną stratę. Lider zespołu Boys w swojej biografii "Jestem szalony" wrócił do dramatycznych chwil związanych ze śmiercią ojca, Waldemara. Jak sam wspominał, jechał na koncert, gdy nagle zadzwonił telefon. Usłyszał słowa, które zatrzymały cały jego świat:
Marcin, twój tata umiera. Zawracaj natychmiast, bo cię nie pozna. Już teraz ma problemy z rozpoznaniem kogokolwiek — powiedziała jego mama.
Natychmiast kazał zatrzymać samochód. Wysiadł i zadzwonił do organizatora koncertu:
Mówię: "Muszę wracać". On na to: "To zagraj ten koncert, a ja odwiozę cię do Opola prosto do szpitala. Rano będziesz na miejscu". I tak było.
Artysta wspomina, że musiał zmierzyć się z obowiązkami, które dla wielu są jednymi z najtrudniejszych w życiu:
Gdy zmarł, musiałem kupić dla niego garnitur do trumny, buty… Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji.
Po powrocie do domu zobaczył mamę zapłakaną. Ten obraz został z nim na lata:
Wróciłem do domu z tymi rzeczami. Mama płakała. Czas mija, ale tęsknota zostaje.
ZOBACZ TAKŻE: Marcin Miller twierdzi, że ma opinię "buraka". Nie zgadza się z tym i ujawnia, kim są jego synowie. Pęka z dumy!