Szukaj

Weronika Marczuk podzieliła się historią o straconej ciąży. Teraz tabloidy donoszą o rażącym błędzie

Weronika Marczuk

Weronika Marczuk

Weronika Marczuk podzieliła się na Instagramie wstrząsającą historią o straconej ciąży. Tabloidy podchwyciły temat, a teraz donoszą o rażącym błędzie.

Weronika Marczuk w tym roku została mamą Ani. Co jakiś czas publikuje jej nowe zdjęcia, a o od kiedy razem zadebiutowały na okładce magazynu Viva! pokazuje jej twarz i możemy podziwiać urodę dziewczynki.

Marczuk marzyła o tym, żeby zostać mamą, a jej droga do macierzyństwa nie była łatwa. Na Anię czekała długo, a po drodze przeżywała dramaty. W wywiadzie dla Vivy! opowiedziała między innymi, że straciła bliźniaki:

Urodziłam przedwcześnie, zabrakło tych trzech, czterech tygodni, by nasze bliźniaki mgły przeżyć… Wszystko było dobrze, cudownie się rozwijały, miały swoje imiona. Nic nie wskazywało na problemy. Nagle jednego dnia wszystko się skończyło.

Nic dziwnego, że obecna sytuacja w Polsce mocną jej dotyka. Kilka dni temu opublikowała historię straconej ciąży, a tabloidy szybko podchwyciły temat. Teraz tłumaczą, że nastąpił błąd.

Weronika Marczuk: historia straconej ciąży

Trybunał Konstytucyjny orzekł w ubiegły czwartek, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Spotkało to się z olbrzymim sprzeciwem społeczeństwa. W social mediach pojawiło się mnóstwo wpisów znanych osób krytykujących wyrok. Odezwała się także Weronika Marczuk.

Na swoim profilu na Instagramie przytoczyła historię mamy, która przeżyła traumę w trakcie ciąży. Tabloidy podchwyciły temat i napisały, że to jej własne przeżycia. Dzisiaj się tłumaczą, że to był rażący bład – chodzi o inną kobietę i zwrócenie uwagi na problem, o którym mówi cała Polska. O wolności kobiet o decydowaniu  w najbardziej intymnych sprawach.

W czwartym miesiącu zrobili mi USG i okazało się, że dziecko ma poważną wadę genetyczną. Bardzo poważną, taką bardzo, bardzo poważną, którą medycyna określa jako: karzeł królewski (jednostka chorobowa to achondroplazja). Oznacza to, że kości długie, czyli kończyn, czaszki i żeber, nie rozwijają się prawidłowo, klatka piersiowa jest znacznie zmniejszona, a głowa nieproporcjonalnie duża. Usłyszałam, że mogę takie dziecko wychowywać,
bo jego serce bije. Załamałam się…Zrobiono mi mnóstwo badań. Okazało się, że dziecko nie przeżyje, bo nie będzie miało klatki piersiowej i nie wykształcą się płuca. Wystawiono mi dokument, dzięki któremu lekarze mieli wykonać wcześniejszą terminację. Konsultowałam mój
przypadek z lekarzami z zagranicy, byłam w rozpaczy, ale przygotowałam się na to. Nie wyobrażałam sobie, że mam być w ciąży jeszcze kolejne cztery miesiące. Świadomość, że i tak urodzę martwe dziecko była nie do zniesienia. Koszmarem był również fakt, że diagnostyka trwała bardzo długo, zbierały się kolejne konsylia, komisje etyczne i zalecały ponownie te same badania, cały czas nie było wiadomo, co dalej. Dwukrotnie byłam proszona na posiedzenie takiej komisji etycznej w szpitalu. Musiałam opowiadać swoją historię i uzasadniać, dlaczego chcę dokonać terminacji. Radzono mi urodzić dzieckoi zostawić w szpitalu.(…)Wywołano poród naturalny, który trwał… pięć dni. Tego nikt mi nie powiedział, nikt mnie nie uprzedził (..) Każdego dnia wszystko zaczynało się od nowa (…) Urodziłam… Procedury okazały się straszne. Za wszelką cenę trzeba ratować każde dziecko, więc moje również intubowano i jeszcze trzy doby utrzymywano go przy życiu. To było ponad siły. A po porodzie okazało się, że nie całe łożysko wyszło i trzeba było go usuwać w znieczuleniu ogólnym. Nieprzytomną
wywieźli mnie z sali operacyjnej i tak zostawili na korytarzu pod moją separatką… FRAGMENT KSIĄŻKI W. Marczuk „Walka o Macierzyństwo” historia Grażyny str.149

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

W czwartym miesiącu zrobili mi USG i okazało się, że dziecko ma poważną wadę genetyczną. Bardzo poważną, taką bardzo, bardzo poważną, którą medycyna określa jako: karzeł królewski (jednostka chorobowa to achondroplazja). Oznacza to, że kości długie, czyli kończyn, czaszki i żeber, nie rozwijają się prawidłowo, klatka piersiowa jest znacznie zmniejszona, a głowa nieproporcjonalnie duża. Usłyszałam, że mogę takie dziecko wychowywać, bo jego serce bije. Załamałam się… Zrobiono mi mnóstwo badań. Okazało się, że dziecko nie przeżyje, bo nie będzie miało klatki piersiowej i nie wykształcą się płuca. Wystawiono mi dokument, dzięki któremu lekarze mieli wykonać wcześniejszą terminację. Konsultowałam mój przypadek z lekarzami z zagranicy, byłam w rozpaczy, ale przygotowałam się na to. Nie wyobrażałam sobie, że mam być w ciąży jeszcze kolejne cztery miesiące. Świadomość, że i tak urodzę martwe dziecko była nie do zniesienia. Koszmarem był również fakt, że diagnostyka trwała bardzo długo, zbierały się kolejne konsylia, komisje etyczne i zalecały ponownie te same badania, cały czas nie było wiadomo, co dalej. Dwukrotnie byłam proszona na posiedzenie takiej komisji etycznej w szpitalu. Musiałam opowiadać swoją historię i uzasadniać, dlaczego chcę dokonać terminacji. Radzono mi urodzić dziecko i zostawić w szpitalu.(…)Wywołano poród naturalny, który trwał… pięć dni. Tego nikt mi nie powiedział, nikt mnie nie uprzedził (..) Każdego dnia wszystko zaczynało się od nowa (…) Urodziłam… Procedury okazały się straszne. Za wszelką cenę trzeba ratować każde dziecko, więc moje również intubowano i jeszcze trzy doby utrzymywano go przy życiu. To było ponad siły. A po porodzie okazało się, że nie całe łożysko wyszło i trzeba było go usuwać w znieczuleniu ogólnym. Nieprzytomną wywieźli mnie z sali operacyjnej i tak zostawili na korytarzu pod moją separatką… FRAGMENT KSIĄŻKI W. Marczuk „Walka o Macierzyństwo” historia Grażyny str.149 Grafika Prof. ASP w Poznaniu Maja Wolna #powiedzcomyślisz

Post udostępniony przez Weronika O. Marczuk privat (@weronika.olena)


Weronika Marczuk - historia straconej ciąży

Weronika Marczuk - historia straconej ciąży

Weronika Marczuk z córeczką

Weronika Marczuk z córeczką

Weronika Marczuk z córeczką

Weronika Marczuk z córeczką

Dodaj komentarz

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×