Kasia Tusk o problemach zdrowotnych maleńkiej córeczki. Kilka godzin dzieliło ją od najgorszego. „Dzień wcześniej uspokajano mnie, że nic nie daje powodów do zmartwienia”

Kasia Tusk z córką w szpitalu

Kasia Tusk z córką w szpitalu

Kasia Tusk wylądowała z córeczką w szpitalu. W najnowszym wpisie na Instagramie zdradziła, że było o krok od tragedii. Co napisała?

Kasia Tusk po tegorocznych świętach poinformowała w sieci, że jej młodsza córka potrzebowała pomocy lekarzy. Wylądowała na szpitalnym oddziale i walczyła o zdrowie. Nie było to najlepsze zakończenie roku dla rodziny.

Nie o takiej końcówce świąt marzyliśmy. Spędzimy tu na pewno jeszcze trochę czasu, ale w porównaniu do strachu, który przeżyłam, długi pobyt w szpitalu jest jak pstryczek w nos. Tym bardziej, że trafiłyśmy pod najlepszą możliwą opiekę. Personel Szpitala Polanki to dziś dla mnie prawdziwi bohaterowie. Jeśli nasz skarb wyjdzie stąd bez większego szwanku, będzie to wyłącznie ich zasługa – napisała wówczas.

W niedzielę postanowiła zwierzyć się, co wydarzyło się, że potrzebna była specjalistyczna pomoc. Było o krok od tragedii.

Dzieci Kasi Tusk miały koronawirusa. Opisała pobyt w szpitalu młodszej córeczki

Kasia Tusk i Stanisław Cudny są rodzicami dwóch dziewczynek. Młodsza z nich niedawno dołączyła do rodziny, a rodzice jeszcze nie ujawnili jej imienia. Zaledwie kilkumiesięczne dziecko musiało być hospitalizowane. Blogerka zdecydowała się opisać wszystko w sieci.

Chociaż szpitalna rzeczywistość jest dosyć absorbująca to nie brakuje nam czasu na tęsknotę. Tęsknimy do tych, których zostawiłyśmy w domu, do nakrytego stołu, do śliniącego się Portosa, do rozmów przy porannej kawie, do wolności i słodkiej beztroski – zaczęła obszerny wpis.

Następnie opisała, jak doszło do tego, że znalazła się z córeczką w szpitalu. Podkreśliła, że to był ostatni moment, a wszystko mogło skończyć się źle.

Trafiłyśmy tutaj podobno w ostatniej chwili, chociaż jeszcze dzień wcześniej uspokajano mnie, że nic nie daje powodów do zmartwienia i po niedawnym zachorowaniu moich dzieci na koronawirusa mogę już odetchnąć spokojnie. Intuicja mamy to jednak najczulsze i najrzetelniejsze badanie diagnostyczne. Kwestia kilkunastu, a może nawet kilku godzin nim doszłoby do sepsy, bo parametry stanu zapalnego były już bardzo niepokojące i pogarszały się dosłownie z chwili na chwilę.

Córeczka Kasi została poddana specjalistycznym i niekoniecznie przyjemnym badaniom. Okazało się, że dziecko po koronawirusie ma bardzo osłabiony organizm, co spowodowało infekcję.

Z małego i słabnącego ciałka trzeba było pobrać płyn mózgowo-rdzeniowy aby wykluczyć zapalenie opon (w trybie pilnym więc o żadnym znieczuleniu nie było mowy) i zrobić całą serię mniej i bardziej inwazyjnych badań, na widok których chyba każdej mamie robi się słabo. Nikt nie ma wątpliwości, że organizm mojej malutkiej córeczki został osłabiony przez koronawirusa, którego przechodziła chwilę wcześniej i to dlatego infekcja bakteryjna, do ktorej pewnie w ogóle by nie doszło, gdyby nie covid, rozwinęła się w tak galopującym tempie nie dając przy tym prawie żadnych objawów. Niestety poważne infekcje wirusowe często torują drogę bakteriom.

Tusk wyznała także, że nie mogła zaszczepić córeczek przeciw koronawirusowi, bo są za malutkie.

Ja nie mogłam zaszczepić dzieci, bo są jeszcze za małe (4 miesiące i niecałe 3 latka) ale nie chcę nawet myśleć co czują mamy kilkulatków leżących w szpitalu z tych samych powodów, które nie zdecydowały się na ich szczepienie (lub po prostu nie zdążyły jeszcze tego zrobić) i przeżywają teraz podobne do moich emocje. Jestem z nimi całym sercem.

Córka Donalda Tuska postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem ku przestrodze.

Wiem, że do niektórych z nas bardziej przemawiają osobiste historie ludzi, których znamy, a nie opinie ekspertów zza szklanego ekranu. Obiecałam więc sobie, że jeśli tylko moja córeczka względnie lepiej się poczuje, to napiszę tu parę słów o tym, aby może chociaż jedną z Was zachęcić do zaszczepienia swojej pociechy i uniknięcia tym samym groźnych powikłań. Ja wiele bym dała, aby móc oszczędzić mojej córeczce bólu, długotrwałej antybiotykoterapii i pobytu w szpitalu. Jak każda mama.

Na koniec zaapelowała, że wszyscy o siebie dbali i poprosiła o dobre myśli. Wyraziła też nadzieje, że jej historia komuś pomoże uniknąć podobnej sytuacji.

Dbajcie o siebie i trzymajcie za nas kciuki. Mam ogromną nadzieję, że dzieląc się moim doświadczeniem chociaż w malutkim stopniu przyczynię się do tego, aby żadnej z Was tu nigdy nie spotkać.

Pod postem Kasi Tusk namnożyło się życzeń szybkiego powrotu do zdrowia dla jej córeczki. Nie zabrakło oczywiście dyskusji na temat szczepień – jest to ostatnio najgorętszy i wzbudzający największe emocje temat.


Kasia Tusk z córką w szpitalu

Kasia Tusk z córką w szpitalu

Kasia Tusk pokazała młodszą córkę

Kasia Tusk pokazała młodszą córkę

Kasia Tusk z rodziną w Paryżu

Kasia Tusk z rodziną w Paryżu

Komentarze

  • gani lekarzy pisze:

    ach ci lekarze, malo kompetencji, wyvbiorczae postaci do ludzie z wiedza i doswiadczeniem, reszta niedouczona i lekcewazaca ludzi

  • Gość pisze:

    Moja córeczka (17 miesięcy) też była ostatnio chora. Prawdopodobnie rotawirus. Wyleczyłam ją sama w domu- nifuroksazyd, Nurofen, węgiel w płynie, antybiotyk i probiotyk. Do tego kilkanaście razy dziennie pomiar pulsu i saturacji. Szpitala unikam jak ognia, chociaż czasami się nie da. Udziału w eksperymencie medycznym nie biorę i nikt mnie do tego nie zmusi ani nie zachęci. Co do koronusa, da się go leczyć- trzeba w porę (przy pierwszych objawach) wziąć antybiotyki i wziewy. 10 dni i po temacie.

  • Gościówa pisze:

    Ludzie, czy wy nie rozumiecie że to kolejne napędzanie na szczepienia??
    Już widzę jak Tuski się leczą w państwowych szpitalach. Żenua ten artykuł. Dno!

  • Gość pisze:

    Całe szczęście że był tam fotograf. Bo byśmy się nic nie dowiedzieli.

  • Gośćmimi pisze:

    Pani Kasiu, współczuję i życzę dziecku oraz całej Rodzinie zdrowia.

  • Gość pisze:

    Żenada to być pisolubnym idiotą.

  • Gość hala pisze:

    Ludzie to jadowite żmije..Potrafą tylko hejtować. Nawet malutkie dziecko.

  • Gość pisze:

    Szczepcie także na pneumokoki i meningokoki( to one wywołują w golwnej mierze sepsę) i nie całować dzieci bo to właśnie tak się przenosi. Nie mogę patrzeć jak co niektórzy dzieci w usta całują. Dziecko mojej koleżanki w ciężkim stanie leżało bo zaraziło się wirusem opryszczki bo babcia wycalowala 3 miesięczne dziecko.

  • Gość pisze:

    Kaśka daj spokój🤑czy ty normalna😝 po co udajesz że leczenie szpital państwowy🤑 tusk i ty rządowe kliniki i w takiej byłaś a udajesz i nagrywasz dla pisu 👹my to wiemy

  • Kama pisze:

    Slyszałeś-aś jak donosili a może pisma jakies widzaiłeś-aś trollu internetowy!!!

  • Iwoneczka pisze:

    Wszystkiego dobrego/zdrówka dla dzieciątka

  • Gość pisze:

    Dziwne a trafiło na panią Tusk

    • Gość pisze:

      Kaśka daj spokój🤑 nie kłam!!! Proszę nie kłam !!!😝 zwykły szpital państwowy a w życiu Ty w ządowym

  • Gość pisze:

    Mieszkają w Polsce ,leczą dzieci też w tym kraju na który donoszą do soviet unii.Dziwna postawa

  • Gość pisze:

    Ludzie ogarnijcie się

  • Gość pisze:

    Mnie na przyklad

  • Gość pisze:

    Bzdura…
    Tak bardzo się o dziecko martwiła że na instagramie się lansowała…
    Wstyd i żenada….

  • Gość pisze:

    …kogo to obchodzi

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×