Na jej wpis postanowił zareagować Grzegorz Hyży. Wydał obszerne oświadczenie, które opublikował na Instagramie. Nie szczędził równie mocnych słów co jego była żona.
Hyży zaczął od tego, że jego priorytetem jest prywatność najbliższych.
Od wielu lat konsekwentnie walczę o spokój i prywatność mojej rodziny. Mimo że wielokrotnie pojawiały się nieprawdziwe informacje godzące w moje dobre imię i moich najbliższych, nigdy nie angażowałem mediów do obrony swoich praw.
Podkreślił, że najbardziej leży mu na sercu dobro synów.
Jako ojciec chroniłem prawa moich synów do prywatności, stanowczo nie zgadzając się na publikację ich wizerunku. Nie wykorzystywałem ich także do budowania swojej medialnej kariery.
Odniósł się następnie do oskarżeń, które pojawiły się w czwartek na Instagramie jego byłej żony, Mai Hyży:
Niestety, moja ugodowa postawa została wykorzystana przeciwko mnie, skutecznie utrudniając mi wypełnienie w pełni roli ojca w życiu synów. Dlatego też w celu ochrony przysługujących mi praw ojcowskich, kilka miesięcy temu wystąpiłem na drogę sądową. Reakcją na to stał się tekst umieszczony na Instagramie Mai Hyży.
Konsekwencją wpisu wokalistki są ataki na najbliższych Grzegorza, co muzyk podkreślił w oświadczeniu.
Jestem wstrząśnięty i zasmucony treścią tego kłamliwego i oszczerczego wpisu, który od razu stał się przedmiotem licznych komentarzy oraz artykułów w mediach. Ogrom hejtu i gróźb, jaki one wywołały, zmusza mnie do zajęcia stanowiska w tej sprawie. Bardzo łatwo jest kilkoma zdaniami zniszczyć komuś życie. To one sprawiły, że moja rodzina dostaje wulgarne wiadomości i odbiera pogróżki, które powodują, że osoby mi najbliższe czują się zaszczute i zagrożone. Nikt z moich bliskich nie zasługuje na medialny lincz. Tak poważne i intymne sprawy nie mogą toczyć się w social mediach i w tabloidach, bowiem konsekwencje takich działań w realnym życiu mogą być tragiczne.
Na koniec stanowczo podkreślił, że każdy kolejny atak na niego i jego rodzinę znajdzie swój finał w sądzie. Całe oświadczenie w naszej galerii.