Marcin Najman broni Ukraińców w Polsce. "Nie jesteśmy krajem dzikusów"

Marcin Najman znany jest z tego, że często i chętnie zabiera głos na gorące tematy społeczno-polityczne. Nie inaczej było w przypadku niedawnego, bulwersującego zdarzenia z Wrocławia. Sportowiec obejrzał nagranie z brutalnego ataku na parę z Ukrainy i nie przebierał w słowach. Jak jasno podkreślił - to w żadnym wypadku nie była bójka, lecz zwykły, tchórzliwy lincz.

Marcin NajmanMarcin Najman
Źródło zdjęć: © Instagram@marcin.najman
Daniel Lewandowski

Pod koniec lipca we Wrocławiu doszło do skandalicznego ataku. Grupa trzech agresywnych mężczyzn zaatakowała na ulicy 20-letnią kobietę i jej 21-letniego partnera, obywateli Ukrainy. Zaczęło się od błahej sprzeczki w kolejce w sklepie, a skończyło na brutalnej napaści fizycznej, podczas której ciosy spadały także na próbującą bronić partnera kobietę. Sytuacja oburzyła całą Polskę. Teraz głos na temat tej sprawy zabrał Marcin Najman, który chętnie komentuje zdarzenia polityczno-społeczne. Były pięściarz nie przebierał w słowach.


WIDEO
Kamil Sipowicz ocenił sytuację w Polsce. Wspomniał o faszyzmie


Marcin Najman ostro komentuje atak na Ukraińców z Wrocławia

Gwiazdor freak fightów w rozmowie z portalem i.pl odniósł się do nagrania z Wrocławia, na którym zaatakowano 20-letnią Anastazję i 21-letniego Maksyma z Ukrainy. Zwraca uwagę, że nawet jeśli wcześniej doszło do sprzeczki w sklepie, to nie może to być żadnym usprawiedliwieniem dla przemocy. Według Marcina Najmana takie zachowania są nieakceptowalne i należy je piętnować.

To nie była bójka. To była agresywna napaść na dwoje ludzi. Wiemy, że wcześniej doszło do sprzeczki w sklepie, ale ja w ogóle pomijam dociekanie, na jakim tle do niej doszło. Takiego zachowania nie można tolerować w żadnej sytuacji ani w żadnym kontekście. Nie ma dla niego usprawiedliwienia - zaczął Marcin Najman.

W dalszej części rozmowy Najman nie przebierał w słowach. I choć podkreślił, że Polacy nie są "dzikusami", to wyznał przy tym, że zdarzają się w naszym kraju jednostki, które... należy eliminować ze społeczeństwa.

Nie przyjmuję tłumaczenia, że ktoś coś komuś powiedział, wepchnął się do kolejki albo komuś odpowiedział. Czasem komuś, kto weźmie o kilka zastrzyków testosteronu za dużo, zaczyna się wydawać, że żyje w rzeczywistości, w której siła fizyczna predysponuje go do tego, żeby wepchnąć się do kolejki albo narzucać innym swoją wolę. (...) Żyjemy w normalnym, fajnym, cywilizowanym państwie. Polacy nie są dzikusami. Takie jednostki trzeba po prostu eliminować ze społeczeństwa - dodał były pięściarz.

Marcin Najman staje w obronie Ukraińców

Najman nie ukrywa, że jest zdziwiony postawą mężczyzn, którzy zaatakowali parę z Ukrainy. Według ich profili w mediach społecznościowych, ci określają się mianem patriotów. Podobnie na swój temat mówi były pięściarz, który jest dumny, z faktu, że jest patriotą i konserwatystą. Mimo to nie jest w stanie sobie wyobrazić, żeby zaatakować kogoś tylko ze względu na jego pochodzenie.

Sam jestem patriotą i mam konserwatywne poglądy. Nie uważam, żeby było w tym coś złego. Wręcz przeciwnie, sądzę, że to bardzo dobre idee. Nie ma jednak przyzwolenia na to, żeby używać wobec ludzi agresji ani atakować ich dlatego, że pochodzą z Ukrainy, Ameryki czy choćby z Księżyca - podkreślił Najman.

Później stanął w obronie narodu ukraińskiego. Podkreślił, że trudna historia obu narodów nie może wpływać bezpośrednio na zwykłych ludzi i budować bariery czy inicjować konflikty.

Czym innym jest debata o historii i jej upamiętnianie, a czym innym codzienne funkcjonowanie z ludźmi. Historia nie może usprawiedliwiać agresji w relacjach międzyludzkich. Właśnie pojawiło się kolejne nagranie, tym razem z pociągu pod Warszawą (...). Dwaj mężczyźni werbalnie zaatakowali nastoletniego Ukraińca. Później doszło do szarpaniny z konduktorem, a pozostali pasażerowie stanęli po właściwej stronie. Obezwładnili agresorów i wyrzucili ich z pociągu. Takie rzeczy nie mogą wpływać na stosunki między zwykłymi ludźmi - podkreślił Marcin Najman.

Kim byli napastnicy i dlaczego Najman odcina to od sportu

W rozmowie padają też nazwiska dwóch podejrzewanych. Jeden z nich to Adam C. ps. Cycu, który publicznie mówił, że siedział w więzieniu i ma za sobą pojedynki na gołe pięści. Drugi to 27-letni Tomasz M., według mediów związany ze środowiskiem pseudokibiców i walczący w MMA. Trzeci mężczyzna wciąż ma być poszukiwany. Najman w wywiadzie dla i.pl podkreśla, że zestawianie takiego ataku z boksem to pomyłka.

Ci ludzie kompletnie nie rozumieją, czym jest walka. Przede wszystkim nie ma to nic wspólnego z boksem. Chciałbym wyjaśnić, że walki na gołe pięści to nie są walki bokserskie. (...) Boks to bardzo szlachetna dyscyplina. Dwoje ludzi wychodzi na ring i wymienia ciosy według określonych reguł. To jest piękna sztuka - podkreślił Najman.
Marcin Najman
Marcin Najman © AKPA
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE