Katarzyna Piasecka urodziła się 12 sierpnia 1978 r. i jest jedną z najpopularniejszych polskich stand-uperek. W 2023 r. poinformowała o tym, że zamieszkała na Bali. "Po latach planowania, odkładania, czekania w końcu to zrobiłam. Ogarnęłam pozwolenie na pobyt, skuter i chatę. Nie planowałam, lecąc tu w kwietniu, ale nagle mnie pierdzielnęło, że nie chcę dłużej czekać. Chcę żyć tak, jak sobie wymarzyłam, w miejscu w którym czuję się najlepiej. I zrobiłam to nareszcie!" – napisała na Instagramie.
WIDEOEwa Błachnio zarapowała. Musicie to zobaczyć
Katarzyna Piasecka mieszka na Bali. "Mam bardzo zwykłe życie"
Katarzyna Piasecka kilka miesięcy temu w talk-show Rafała Paczesia opowiedziała o codziennym życiu na Bali. Wyjaśniła:
Mam psa i skuter, mam bardzo normalne, zwykłe życie (…), po prostu tam wypoczywam. Tutaj pracuję mega intensywnie, a jak jeżdżę tam, to jestem kompletnie wyłączona. Tak sobie równoważę: tu – intensywna praca i zajaranie stand-upem, tam – zwykłe życie w moim gronie ludzi i z psem.
ZOBACZ TEŻ: Kabaret Moralnego Niepokoju zebrał cięgi po występie w Sopocie. "Skecze na JEDNO KOPYTO"
Katarzyna Piasecka wyjaśniła też, ile pieniędzy potrzeba, żeby przeżyć na Bali. Podkreśliła, że "największym kosztem jest tam dolecieć", ale codzienne życie wcale nie jest drogie. Wskazała:
Za 20-22 tys. zł rocznie masz chatę do wynajęcia. To jest prywatny dom, z niedużym ogródkiem i podjazdem. W lokalizacji pomiędzy – nie dzicz, nie centrum turystyczne, gdzie jest wszędzie blisko, ale też cisza i spokój.
Stand-uperka powiedziała też, że ceny na Bali (np. za jedzenie) są niższe w Polsce, ale pozostają "europejskie". "Po jakimś czasie, jak tam mieszkasz, to wiesz, jak tam żyć, żeby nie dać się złapać w jakieś pułapki finansowe" – podkreśliła.
Katarzyna Piasecka zamieszkała na Bali. "Coś poczułam w środku"
Katarzyna Piasecka w cytowanej rozmowie zauważyła też, że szybko pokochała Bali, dlatego postanowiła tam zamieszkać. Powiedziała:
Coś poczułam w środku, jakieś szczęście i spokój. (…) Po pierwszym razie wróciłam do Polski tylko na tydzień, (…) po czym się spakowałam i zostałam tam na miesiąc. Później trochę w Polsce, trochę już tam. (…) Nie wiem, czy macie takie swoje miejsce, że jak lądujecie, to mi wszystko [odpuszcza].