Dziennikarz przejechał się po Kubie Badachu i reszcie gwiazd Opola: "Wystąpiliby w telewizji białoruskiej albo rosyjskiej"?
Damian Maliszewski to polski piosenkarz i tekściarz, ale także dziennikarz i działacz społeczny. Od lat działa na rzecz praw kobiet i LGBT+, a także ochrony przyrody.
Damian Maliszewski i wojna o Opole
Dziennikarz nie był zadowolony, że tak wiele gwiazd, które jawnie krytykują polski rząd, wystąpiło podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Uznał, że tak postępują hipokryci, którzy nie zgadzają się z tym, co robią rządzący, kontrolujący także publiczną telewizję, ale jednocześnie nie mają nic przeciwko, by wystąpić i zgarnąć za to gażę.
W mediach rozgorzała dyskusja, a wywołani do tablicy celebryci, zaczęli odpowiadać. Tak zrobił również Kuba Badach, który opisał jasno swoje stanowisko w poście na Instagramie.
I choć konsekwentnie odmawiam udziału w wydarzeniach i programach, do których przez lata byłem przez TVP zapraszany, to z Festiwalu w Opolu nie zamierzam rezygnować. Z szacunku dla historii, widzów, słuchaczy, muzyków i wszystkich, którzy to święto tworzą niezależnie od czasów, władzy i przeciwności - oświadczył.
Kuba przyjął, jak napisał, "na klatę" niezadowolenie fanów, którzy mają podobne zdanie, co Maliszewski, ale postanowił obstawać przy swoim. Kulturalnie, ale stanowczo wyraził swoje zdanie co do kolejnych festiwali w Opolu i swojego w nich udziału.
W tym, co teraz napiszę, pobrzmiewać będzie nuta bezczelności i pychy, wiem, ale trudno: będę swoją obecnością stawiał cegłę wzmacniającą mur solidnego wykonawstwa i muzycznej jakości. Żywię jednak nadzieję, że dla wielu z Państwa moje stanowisko jest możliwe do zaakceptowania i razem będziemy pracowali nad zasypywaniem tej przepaści, która została pomiędzy nami stworzona.
Damian Maliszewski: nigdy nie wystąpiłbym w reżimowej telewizji
Dziennikarzowi takie oświadczenie Banacha nie wystarczyło. Można wręcz powiedzieć, że rozsierdziło go jeszcze bardziej, więc pokusił się o kolejną wypowiedź.
Niczego przecież na deskach amfiteatru (Banach - przypis red.) nie rozbił. Powiedział o spełnionych, muzycznych marzeniach, nic więcej. Słowem nie wspomniał o cynizmie i kłamstwach PiS, o kłamstwach TVP.
Damian Maliszewski odniósł się bezpośrednio do oświadczenia kolegi po fachu, ale zwrócił się także do pozostałych artystów, którzy nie odmówili występu w Opolu.
tylko dlatego wydają oświadczenia, bo się im wszystkim grunt pod nogami zaczął rozjeżdżać. Bo media wydzwaniają do managerów z pytaniami, i też dlatego, że społeczeństwo, wolne media i koledzy artyści zmęczeni są ich hipokryzją.
Na koniec zaapelował do wszystkich tych, których widzi jako osoby, które mają poglądy zbieżne z tymi, jakie prezentuje opozycja, ale jednak współpracują z TVP.
Wystąpiliby w propagandowej telewizji białoruskiej albo rosyjskiej na ichniejszych festiwalach? Nie? Dlaczego nie? Artystom wspierającym TVP zamiast robić teraz z siebie atakowane ofiary, a ze mnie hejtera, proponuję żeby usiedli, porozmawiali i wypracowali wspólne stanowisko, bo w październiku może być tak, że już nie będą lawirowali między wolnymi mediami, a TVP. Wolnych mediów później już może nie być.
Czy doczeka się odpowiedzi od tych, do których wystosował te słowa?