Dopiero po tragicznej śmierci młodego artysty na jaw zaczęły wychodzić jego pilnie skrywane sekrety, takie jak załamanie nerwowe, skrajne wyczerpanie, sekretny romans czy... ogromne serce. Tim był jednym z najlepiej opłacanych DJ-ów na świecie. Za jeden występ zgarniał do 250 tysięcy dolarów, czyli prawie milion polskich złotych. Grywał często i na całym świecie, a jego majątek pomnażał się w zaskakującym tempie. Okazuje się jednak, że wcale nie czerpał z niej przyjemności, jeśli nie mógł dzielić się z tymi, którzy bardziej jej potrzebowali.
W jednym z wywiadów Bergling wyznał:
I to właśnie robił. Po kryjomu przekazywał potężne kwoty na fundacje, które wspierały najbardziej potrzebujących. W 2012 przekazał dochód ze swojej trasy koncertowej na rzecz organizacji próbującej zwalczać głód w Ameryce. W 2013 milion euro z jego zasobów powędrował w ręce szwedzkiego Radiohjälpen.
Genialny muzyk i genialny człowiek. Szkoda, że sam nie otrzymał pomocy gdy potrzebował jej najbardziej...