Mural Kory w Warszawie ZDEWASTOWANY. Zaskakujący komentarz Kamila Sipowicza
W centrum Warszawy zniszczono mural upamiętniający Korę, legendarną wokalistkę zespołu Maanam. Mimo oburzenia fanów, Kamil Sipowicz, mąż artystki, wykazał zaskakującą reakcję i przypuszcza, że dewastacja nie była celowym działaniem.
Jedna z ikon polskiej muzyki zmarła 28 lipca 2018. Mural upamiętniający Korę, który znajduje się na Nowym Świecie w Warszawie, zyskał uwagę mieszkańców i turystów dzięki wyjątkowemu wkomponowaniu w przestrzeń miejską. Malowidło autorstwa Bruno Althamera zmienia się wraz z porami roku, co przyciąga licznych odwiedzających. Jednak ostatnio na twarzy legendarnej artystki pojawił się nieestetyczny czarny bohomaz.
Kamil Sipowicz reaguje na dewastację muralu Kory
Fani Kory oraz wielu mieszkańców miasta wyraziło swoje oburzenie i smutek z powodu dewastacji muralu. W mediach społecznościowych pojawiły się liczne komentarze na temat potrzeby szacunku dla polskiej kultury. Dzieło było częścią akcji "Kobiety na mury" organizowanej przez "Wysokie Obcasy", co podkreślało jego znaczenie.
Kamil Sipowicz w rozmowie z Plejadą skomentował sytuację, stwierdzając, że nie uważa, iż było to celowe działanie skierowane przeciwko jego zmarłej żonie. - To przykre, oczywiście, ale myślę, że ten mural nie tyle komuś przeszkadzał, co raczej ktoś pijany się do niego przyczepił i to zrobił. W okolicy są lokale, więc najpewniej po prostu sobie tam coś namalował, nawet nie wiedząc dokładnie, co to jest. Nie sądzę, żeby było to działanie zamierzone. Niestety są tam lokale takie, a nie inne, pijani się tam kręcą i tak się może zdarzyć - uznał.
ZOBACZ TAKŻE: Wdowiec po Korze opisał SZOKUJĄCY incydent z udziałem artystki. W komorze celnej "wyła jak zwierzę" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Kamil Sipowicz zapowiada kroki po dewastacji muralu Kory
W rozmowie z portalem Sipowicz wyraził powątpiewanie w to, że przedstawiciele miasta zajmą się sprawą zniszczenia muralu. On sam ma proste rozwiązanie, które ma przywrócić świetność dziełu sztuki ku czci jego zmarłej żony i ikony polskiej muzyki. - Nie sądzę, żeby miasto samo z siebie zajęło się tą sprawą, więc ja zadzwonię do Bruno Althamera, który malował mural i poproszę go, żeby to zreperował. Niestety, tak czasem też jest w Polsce, ale powtarzam, że nie doszukuję się w tym niczego intencjonalnego, po prostu ktoś zapewne miał umysł zamroczony alkoholem. Mural na pewno przetrwa - podsumował.