Minęło 18 lat od tragicznego zdarzenia, które na zawsze odmieniło losy Macieja Zientarskiego. Znany dziennikarz motoryzacyjny cudem przeżył uderzenie sportowym autem w betonowy wiadukt. Do dziś nie pamięta on samego momentu wypadku, w którym zginął jego redakcyjny kolega, Jarek Zabięga.
53-latek w podcaście "Momenty" opowiedział o trudnej drodze, jaką musiał przejść - od wielotygodniowej śpiączki, przez skomplikowane operacje, aż po długotrwałą rehabilitację. Mimo wysiłków lekarzy, Zientarski nie odzyskał pełnej sprawności fizycznej, a tamten dzień pozostawił w jego życiu trwały ślad.
Ania Lewandowska z "PnŚ" ma chorego synka. Sami korzystają ze sprzętu WOŚP.
Maciej Zientarski do dziś ma wyrzuty sumienia po wypadku
Wypadek przyniósł nie tylko cierpienie fizyczne, ale również głębokie zmiany w życiu osobistym i psychicznym dziennikarza. Syn Włodzimierza Zientarskiego przyznał, że zderzenie spowodowało u niego problemy z pamięcią. Z tego też względu musi się wspierać różnego rodzaju zapiskami i notatkami.
Ten wypadek zrobił największe spustoszenie w mojej pamięci. Gdyby nie kalendarze i opcje zapisywania sobie planów... Nie pamiętam nic - wyznał we wspomnianym podcaście Zientarski.
Największym ciężarem pozostają jednak wyrzuty sumienia związane ze śmiercią przyjaciela – Zientarski wyznał wprost:
Lepiej, żebym to ja zginął, a nie Jarek.
Maciej Zientarski o wąskim gronie bliskich
Ten dramatyczny okres w życiu Macieja Zientarskiego zweryfikował także jego relacje. Choć mógł liczyć na bezwarunkowe wsparcie rodziców, zawiódł się na pierwszej żonie, z którą ostatecznie się rozwiódł. Mimo to uśmiechnęło się do niego szczęście. Za pośrednictwem Facebooka odnowił kontakt ze znajomą z liceum. Dziś Magdalena jest jego żoną, a dziennikarz podkreślą, że to dzięki niej odzyskał chęci do życia.
Magda, moja nowa żona, absolutnie jest mistrzynią w tej sprawie. Obudziła we mnie chęć do życia i strasznie mi pomogła - wyznał.