Jak donosi Super Express, aktor "sam jest sobie winny". Wszystko przez jego próby pogodzenia pracy na planie filmowym z pracą w Belfrze. Stuhr nie chciał zrezygnować z roli w odnoszącym niesamowite sukcesy serialu i myślał, że uda mu się "chwycić dwie sroki za ogon", niestety, produkcja była innego zdania:
Myślicie, że produkcja podjęła dobrą decyzję? Fani Macieja uwielbiają jego grę bez względu na to czy ich poglądy polityczne zgadzają się z jego własnymi czy też nie, a wyrzucanie ukochanego bohatera kobiet, które są przecież głównym odbiorcą świątecznej komedii romantycznej wydaje się być mocno nieprzemyślane. Naprawdę nie można było tego pogodzić? Skoro Martin Freeman mógł jednocześnie przemierzać Śródziemie i zwalczać przestępczość w Londynie u boku Sherlocka, dlaczego Stuhr miałby nie dać rady?