Małgorzata Rozenek-Majdan szczerze o wychowaniu synów. Pilnuje DYSCYPLINY jak mało kto
Małgorzata Rozenek-Majdan jest mamą trzech synów. Nie ukrywa, że jest z nich dumna, jednak nie oznacza to, że prezenterka robi wszystko za nich. Wręcz przeciwnie - w podcaście "Call me mommy" opowiedziała o zasadach, które wprowadziła w domu i o tym, jak uczy synów samodzielności. Zdradziła m.in. to, czego od nich wymaga, a także jak wyglądają ich rozmowy.
Małgorzata Rozenek-Majdan jest mamą trzech synów, z których każdy jest na zupełnie innym etapie życia i rozwija własne pasje. Najstarszy z nich, niespełna 20-letni Stanisław, na co dzień mieszka we Francji, gdzie studiuje w prestiżowym Institut Français de la Mode w Paryżu. Średni syn, Tadeusz, niedawno odebrał dyplom ukończenia francuskiej szkoły w Warszawie, a za sobą ma m.in. program wymiany uczniowskiej w Stanach Zjednoczonych. Z kolei najmłodsza pociecha gwiazdy, Henryk – owoc jej obecnego małżeństwa z Radosławem Majdanem – przyszedł na świat w 2020 roku i jest oczkiem w głowie pary. Prezenterka często mówi o ich wychowaniu. Teraz zdradziła jednak jeszcze więcej szczegółów z ich życia.
Sylwia Bomba odpowiada na krytykę: YouTube Tosi i pieniądze na przyszłość pod lupą. "Liam Szczęsny też ma swój profil"
Zobacz: Narzeczona Marcina Hakiela bez ogródek o Małgorzacie Rozenek-Majdan. "Nie nazwę jej moją koleżanką"
Małgorzata Rozenek-Majdan stawia na samodzielność synów
Małgorzata Rozenek-Majdan w podcaście "Call me mommy" opowiedziała o swoim podejściu do macierzyństwa i tego, jak stawia granice w wychowaniu. Gwiazda TVN tłumaczyła, że wysokie oczekiwania są dla niej formą okazywania wiary w dzieci. Zwróciła też uwagę, że podobnie była wychowywana i właśnie takie podejście dawało jej poczucie, że poradzi sobie w trudniejszych sytuacjach. W praktyce oznacza to m.in., że nie odrabia z synami lekcji, a także nie wykonuje za nich prostych czynności domowych, jak chociażby ścielenie łóżek czy sprzątanie pokoi.
Nie jestem typem, który odrabia lekcje z dziećmi, bo uważam, że to jest ich obowiązek. To jest takie wymaganie moje, to znaczy ja moim dzieciom pokazałam, jak ścielić łóżko, jak wynosić śmieci, jak zmieniać psu wodę. (...) Ja już im nie pościelę łóżka, bo naprawdę uważam, że szesnastolatek może to zrobić dobrze. I to samo dotyczy lekcji. (...) To znaczy ja za nich życia nie przeżyję, tak samo jak ja za nich nie odrobię lekcji - wyznała Rozenek-Majdan w rozmowie z Agatą Reszko-Boguszewską.
Tak Małgorzata Rozenek-Majdan wspiera synów
We wspomnianym podcaście Rozenek-Majdan przywołała też jedną z przykładowych sytuacji, które miały miejsce w ich domu. Po otrzymaniu słabszej oceny przez Tadeusza, porozmawiała z nim, tłumacząc, że musi się poprawić i zaliczyć egzamin jeszcze raz. Podkreśliła przy okazji, że jego gorszy stopień wynikał z lenistwa, a nie braku umiejętności.
Nie wyobrażam sobie, żebyś tego nie poprawił. (...) Ja mówię "wiesz, że to jest tylko kwestia lenistwa, a nie braku możliwości intelektualnych". I on mówi: wiem i mi się to podoba, że oni to wiedzą. Więc to moje wymaganie jest też pewnego rodzaju formą miłości - dodała Rozenek-Majdan.