Jak wyznał w niezwykle szczerej książce, przyszło mu zmagać się z "repetowaniem roku" już na pierwszym roku:
Trudno mi dziś znaleźć racjonalne powody, które doprowadziły do powtarzania przeze mnie klasy pierwszej liceum ogólnokształcącego. Miałem co prawda siedem ocen niedostatecznych na tak zwany koniec roku, ale po pierwsze – na świadectwie było dużo więcej przedmiotów niż te siedem, a po drugie - do prawdziwego końca roku było jeszcze wiele miesięcy. Po trzecie – większość nauczycieli to byli ludzie, który mnie nie fascynowali, wyglądali i mieli mental, jakby ich starzy stracili dziewictwo z kosmitami. A to zniechęca do nauki.
Wojewódzki tłumaczy, dlaczego nie należał do grona szkolnych orłów:
Więcej grzechów nie pamiętam. Po prostu szkoła była skocznią, a ja nie byłem jeszcze Kamilem Stochem i musiałem popracować nad formą i wyjściem z progu. I uczciwie rzecz nazywając, umożliwiono mi to przez dodatkowe kilka sezonów.
Biorąc pod uwagę obecną karierę Wojewódzkiego, a także jego popularność i zarobki, powtarzanie klasy nie miało większego znaczenia na dalszy rozwój. To powinno wnieść trochę nadziei w życie uczniów będących na bakier z nauką.