Chociaż jeszcze nie otrząsnęliśmy się po odejściu George'a, kilka godzin po usłyszeniu tej tragicznej wiadomości dotarła do nas informacja o kolejnej śmierci. W święta Bożego Narodzenia zmarł Dawid Żywica. 25-letni polski zawodnik MMA. Najprawdopodobniej przegrał z chorobą. Oficjalna przyczyna zgonu nie została jeszcze podana do publicznej wiadomości.
Tuż po świętach zaczęły do nas napływać kolejne fatalne wieści. Tym razem z Hollywood. Najpierw usłyszeliśmy o brutalnej śmierci Tricii McCauley, której ogromną popularność przyniosła rola w kultowym filmie Step Up: Taniec zmysłów. Aktorka została zamordowana w swoim samochodzie przez zbira, który chciał ukraść auto. Najprawdopodobniej 42-latka podniosła alarm, co wzbudziło agresywne zachowanie zabójcy. Śmierć gwiazdy poruszyła Amerykę, tak samo jak cały świat odejście Carrie Fisher.
Księżniczka Lea z Gwiezdnych Wojen zmarła w samolocie, podczas lotu transkontynentalnego z Los Angeles do Londynu. Przyczyną śmierci Carrie był rozległy atak serca. Odeszła od nas w Wigilię Bożego Narodzenia, podobnie jak Ricky Harris, amerykański komik. Mężczyzna od kilku miesięcy miał problemy ze zdrowiem.
Wciąż nieznana jest przyczyna śmierci Claude Gensac. Informacja o stracie ikony francuskiego kina wstrząsnęła dzisiaj całą Europą. Aktorka stworzyła niezapomnianą rolę w kultowym serialu o przygodach Louisa de Funèsa, wcielając się w postać jego żony.
Rodzinną tragedię przeżył też Kamil Durczok. W święta odszedł jego ojciec, który od czasu skandalu z udziałem dziennikarza, zmagał się z chorobą. Podobny horror spotkał rodzinę Zsy Zsy Gabor - pierwszej celebrytki Hollywood, która zasnęła na wieki na początku grudnia. 27 grudnia zmarł jej syn. Mężczyzna zginął w wyniku obrażeń poniesionych w wypadku motocyklowym. Miał 45 lat.