Corden wyjawił, że przez cały ślub męczył go okropny katar i kichanie. Z tego powodu w krytycznym punkcie mszy prawie doprowadził do katastrofy:
Oczywiście nikt nie wziąłby kichnięcia za sprzeciw w sprawie ślubu Meghan i jej ukochanego, ale bez wątpienia mogłoby to wywołać niemałe zamieszanie i, prawdopodobnie, salwę śmiechu. Niektórym i tak nie udało się utrzymać kamiennej twarzy, zwłaszcza podczas nabożeństwa księdza z Chicago, który wniósł powiew świeżości do brytyjskiego kościoła. ;)