Corden wyjawił, że przez cały ślub męczył go okropny katar i kichanie. Z tego powodu w krytycznym punkcie mszy prawie doprowadził do katastrofy:
Było tak: najgorszą częścią ślubu była dla mnie obecność tych wszystkich kwiatów, najpiękniejszych jakie kiedykolwiek widziałem. Niestety, mam straszliwą alergię w pobliżu kwiatów, więc przez większą część ceremonii chciało mi się kichać. Dokładnie w momencie, w którym arcybiskup powiedział: "Jeśli ktokolwiek zna powody dla których tych dwoje nie powinno wziąć ślubu...", pomyślałem: "Boże, tylko nie kichaj, nie kichaj" i oczywiście kichnąłem. Na szczęście udało mi się to zdusić w sobie i w końcu mi się upiekło – wyjaśnił ze śmiechem.
Oczywiście nikt nie wziąłby kichnięcia za sprzeciw w sprawie ślubu Meghan i jej ukochanego, ale bez wątpienia mogłoby to wywołać niemałe zamieszanie i, prawdopodobnie, salwę śmiechu. Niektórym i tak nie udało się utrzymać kamiennej twarzy, zwłaszcza podczas nabożeństwa księdza z Chicago, który wniósł powiew świeżości do brytyjskiego kościoła. ;)