Krzysztof Zanussi miał groźny wypadek na planie. "Chodzę potłuczony, z pękniętym łukiem brwiowym"

Choć Krzysztof Zanussi zaliczył na planie "Całopalenia" groźny upadek, który skończył się gipsem, urazem głowy i pobytem w szpitalu, nie pozwolił, by wypadek zatrzymał jego pracę. Teraz opowiedział, jak wyglądały kulisy sytuacji i jak mimo bólu doprowadził film do końca.

Krzysztof ZanussiKrzysztof Zanussi
Źródło zdjęć: © KAPiF
Aneta Kowal

Podczas pracy na planie filmu "Całopalenie" w Toruniu Krzysztof Zanussi uległ poważnemu wypadkowi — spadł ze stalowych schodów i trafił do szpitala z licznymi potłuczeniami. Mimo tak poważnych obrażeń nie przerwał pracy nad filmem i część zdjęć reżyserował już ze szpitalnego łóżka.

Karolina Woźniak o dramacie w rodzinie podczas pobytu w Tajlandii: „Operacja kosztowałaby 100 tysięcy, gdyby nie ubezpieczenie”

Krzysztof Zanussi reżyserował "Całopalenie" ze szpitala

W najnowszym nagraniu reżyser wrócił do dnia wypadku i przyznał, że winę za upadek przypisuje sobie. Opowiadał, że zdjęcia w Toruniu były bardzo intensywne i pośpieszne, a on sam spadł ze schodów.

Skończyły się zdjęcia do Całopalenia. Najpierw w Toruniu, gdzie doznałem wypadku — chodzę w tej chwili z ręką w gipsie, potłuczony, z pękniętym łukiem brwiowym. Nie będę wymieniał wszystkich defektów, których doznałem spadając z jakichś żelaznych schodów — mówił w swoim cyklu "Alfabet Krzysztofa Zanussiego" .

Choć trafił do szpitala, nie zrezygnował z pracy. Reżyser zdradził, że jeden z ostatnich dni zdjęciowych prowadził… z łóżka szpitalnego, mając podgląd na monitor i przekazując uwagi ekipie przez internet.

Musiałem na łóżku szpitalnym reżyserować przez internet. Coś bardzo zabawnego. Ale oglądałem kolejne ujęcia na ekranie, mówiłem swoje uwagi, to transmitowano do ekipy, do aktorów — relacjonował, dodając, że sceny zrealizowane w takich warunkach "nie różnią się bardzo od pozostałych" .

Krzysztof Zanussi miał przez wypadek kłopoty na lotnisku

Po zakończeniu zdjęć w Polsce Zanussi musiał polecieć do Sofii, gdzie czekała go dalsza część pracy. Okazało się jednak, że jego gips stał się sporym problemem — obsługa lotniska odmówiła odprawy.

Przyszedłem na lotnisko i okazało się, że obsługa nie chce mnie zarejestrować w tym rejsie, ponieważ spostrzegli, że mam gips, a nie mogę udowodnić żadnym zaświadczeniem ze szpitala, kiedy ten gips został nałożony — opowiadał .

Sytuację uratował telefon do szpitala miejskiego w Toruniu. Dyżurująca pielęgniarka przesłała mu zdjęcie wypisu, dzięki czemu linie lotnicze zgodziły się go wpuścić na pokład.

Przesłała obrazkiem na mój telefon wypis mój ze szpitala i to przesądziło, że władze lotnicze powiedziały: "no, teraz wiemy, że ten gips został założony dwa tygodnie temu, czyli może pan lecieć" — relacjonował reżyser
Krzysztof Zanussi miał wypadek
Krzysztof Zanussi miał wypadek © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY