Anita Lipnicka lata temu usłyszała diagnozę. "Nagle uzmysławiasz sobie swoją śmiertelność"

Anita Lipnicka świętuje 13 czerwca swoje 51. urodziny, a jej historia pokazuje, jak wiele potrafi udźwignąć jedna kobieta. Choć zmagała się z guzem ślinianki i momentami dopadały ją naprawdę czarne myśli, ostatecznie wszystko zakończyło się dobrze. To doświadczenie przewartościowało jej życie.

Anita LipnickaAnita Lipnicka
Źródło zdjęć: © KAPiF
Aneta Kowal

Życie przyniosło Anicie Lipnickiej sporo zakrętów. Po latach sukcesów i intensywnej współpracy z Johnem Porterem ich relacja przerodziła się w związek, z którego narodziła się córka Pola, jednak para ostatecznie się rozstała. Właśnie niedługo po tym trudnym momencie wokalistka usłyszała diagnozę, która na długo odcisnęła ślad na jej życiu. "Miałam guza ślinianki przyusznej" — opowiedziała w wywiadzie dla "Vivy" z 2015 roku.

Manuela Michalak o chorobie i macierzyństwie. To dlatego nie zdecydowała się na dziecko:

Anita Lipnicka wspomina diagnozę guza ślinianki

Anita Lipnicka przyznała wtedy, że choć kontynuowała diagnozę, oddała sprawę losowi.

Byłam zdiagnozowana trzy lata temu, za uchem, mam jeszcze bliznę. Zrobiono mi biopsję, czekałam na wynik i werdykt, czy to jest nowotwór złośliwy, czy łagodny. W takich sytuacjach, kiedy nie jestem w stanie nic z tym zrobić, kompletnie się poddaję i myślę: cokolwiek będzie, widocznie tak ma być — opowiadała.

Na szczęście zmiana okazała się łagodna, choć wracała aż trzy razy. Sama przyznawała, że mimo stresu nie czuła, jakby mierzyła się z czymś naprawdę poważnym, bo widziała, jak ciężkie historie przechodzą inni.

Miałam niezłośliwego guza ślinianki przyusznej, trzy razy już. Został wycięty, jestem dobrej myśli, że to nie wróci, ale nie ma to się nijak do cierpień ludzi, którzy naprawdę chorują i zmagają się z nowotworami złośliwymi i nie są w stanie nic w zasadzie widzieć oprócz tego, że coś zagraża ich życiu. Nie miałam raka ani żadnego nowotworu złośliwego — mówiła później w rozmowie z Pomponikiem.

Anita Lipnicka tłumaczy, jak choroba ją zmieniła

Doświadczenie choroby mocno ją ukształtowało. Lipnicka przyznała portalowi, że momentami miała czarne myśli.

Na pewno był moment takiego lęku, kiedy się o tym dowiedziałam i takie myśli: "o rany, a co będzie dalej, a gdybym umarła dzisiaj". (...) Nagle uzmysławiasz sobie swoją śmiertelność, to jest ten moment, kiedy tak się zaczyna dziać, ale być może wtedy bardziej doceniasz to, że tu jesteś i wszystko, co ci się przytrafia dobrego. Ja myślę, że to się tak stało ze mną — dodała.

Całe to doświadczenie nauczyło ją innego podejścia do życia.

Życie nie składa się tylko z tych wzlotów, ale też z tych, kiedy leżysz na dnie i wydaje ci się, że jutra nie ma. Takie też miałam i z nich się podniosłam. (...) Wydaje mi się, że w najgorszym momencie fajnie jest pamiętać, że to nie jest stan permanentny. Nic nie trwa wiecznie, nawet te złe chwile. Trudno jest w tych złych momentach sobie to uzmysłowić, ale należy sobie wtedy przypomnieć, że nasze życie jest linearne — coś było i coś będzie. Od nas zależy, żeby to zmienić. Wszystko jest do zmiany — skwitowała.
Anita Lipnicka
Anita Lipnicka © KAPiF
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE