Karolina Pajączkowska padła ofiarą molestowania za granicą. "Siedział obok mnie i mnie dotykał"
Jedna z najbardziej kontrowersyjnych uczestniczek "Królowej przetrwania", Karolina Pajączkowska, opowiedziała o napaści, której doświadczyła podczas pobytu w Gruzji. Dramat rozegrał się, gdy wsiadła do auta, które miało zawieźć ją do domu po długim dyżurze. — Pan pewnie myślał, że byłam pijana i zjechał w boczną uliczkę — wyjawiła w "Porannym ringu".
Karolina Pajączkowska, uczestniczka programu "Królowa przetrwania", od kilku miesięcy coraz odważniej mówi o traumach, które naznaczyły jej życie. Niedawno ujawniła, że jej ojciec był sprawcą przemocy wobec niej, jej mamy i siostry. Gdy miała niespełna rok, wyrzucił całą trójkę na ulicę w środku zimy, a lata później podciął gardło sąsiadce, która nie oddała mu pożyczonych pieniędzy. Teraz dziennikarka podzieliła się kolejną, niezwykle osobistą historią — po latach milczenia opowiedziała o napaści seksualnej, której padła ofiarą podczas pobytu w Gruzji.
ZOBACZ TAKŻE: Karolina Pajączkowska poczuła ulgę po śmierci ojca
Karolina Pajączkowska opowiada o ataku w Gruzji
W programie "Poranny ring" Karolina Pajączkowska poruszyła temat bezpieczeństwa pasażerów korzystających z popularnych aplikacji przewozowych. Zwróciła uwagę na problem obcokrajowców prowadzących auta bez polskich dokumentów i brak realnej weryfikacji kierowców. W pewnym momencie rozmowy zdecydowała się ujawnić własną historię.
Gospodyni programu opisała dramatyczny przebieg zdarzenia sprzed lat. Wracała późnym wieczorem po porannym dyżurze i zasnęła w samochodzie kierowcy z Gruzji.
Sytuacja była taka, że wracałam późno wieczorem, ale byłam po porannym dyżurze w pracy i zasnęłam. Pan pewnie myślał, że byłam pijana i zjechał w boczną uliczkę i ja się obudziłam, kiedy on siedział obok mnie i mnie dotykał w tych górnych częściach ciała. Ja teraz oczywiście mówię już z dystansem o tym, bo to było wiele lat temu – opowiedziała.
Karolina Pajączkowska mówi o poczuciu winy po napaści
Pajączkowska zdołała uciec, ale przez długi czas żyła z ogromnym poczuciem winy — obwiniała się o to, że zasnęła w obcym kraju i "straciła czujność".
Natomiast ja się ocknęłam przerażona, absolutnie przerażona. Pan był jeszcze bardziej przerażony. Na szczęście nie zamknął drzwi i mogłam uciec. Proszę mi wierzyć, że to był sprint jak Usain Bolt wtedy. Byłam roztrzęsiona naprawdę, bo to nawet nie jest kwestia tego, że ja sprawdziłam w aplikacji, czy samochód się zgadza, bo oczywiście o takie kwestie zawsze dbam. Chodziło mi o to, jak ja się czułam winna, bo ja zasnęłam i było mi wstyd pójść na policję, bo pomyślałam sobie: nikt mi nie uwierzy, że ja zasnęłam po porannym dyżurze.
Dziennikarka podkreśliła, że podobne poczucie wstydu i strachu przed oceną sprawia, że wiele kobiet nigdy nie zgłasza napaści.
Zastanawiam się, ile kobiet tak naprawdę ma to samo poczucie winy, że to jest ich wina, że coś się stało, i nie zgłasza tego. Jakie są w ogóle statystyki tych napaści? Jaki to jest procent kobiet, na to pewnie nikomu z nas nie uda się odpowiedzieć.
— Całe szczęście jest bardzo silna zmiana spadkowa, czyli po tym roku 2023, kiedy zetknęliśmy się z masowym, powiedzmy na skalę Warszawy - dużego miasta - zjawiskiem, wtedy odnotowaliśmy sześć takich zawiadomień. W kolejnym roku było siedem, natomiast już w ubiegłym roku, w 2025 roku, było to jedno takie zdarzenie — dodała.