Sipowicz był w związku z Korą 40 lat, to szmat czasu i niewątpliwie odejście tak bliskiej, ukochanej osoby, w dodatku po chorobie, która powoduje ogromne cierpienie jest traumatyczne, a pustka, która taka osoba pozostawia, jest nie do zapełnienia. Zresztą Kamil mówi o tym czego mu brakuje, po śmierci ukochanej:
Niesamowity ból, cierpienie. Widać jednak, że Kamil znalazł sobie cel, dla którego warto żyć - ocalenie pamięci po Korze. Niesamowite instalacje na grobie Olgi, mural z jej wizerunkiem, wystawy, koncerty, a nawet założenie fundacji jej imienia.