Joanna Racewicz zaszczepiła syna i prawie utonęła w fali hejtu. Obrzydliwe, co zawistni internauci byliby w stanie zrobić
Niedawno Joanna Racewicz postanowiła, że jej syn, Igor, przyjmie szczepionkę przeciw COVID-19. O swojej decyzji poinformowała w sieci. Pokazała zdjęcie nastolatka zrobione w punkcie szczepień. W opisie podkreśliła, że zdecydowała się na taki ruch, bo nie miała nawet cienia wątpliwości, że jest słuszny:
Uprzedzając pytania – nie, nie miałam wątpliwości. Nie mieliśmy. Tak, chciałam, żeby mój Syn był bezpieczny, spokojny, nawet jeśli właściwa wersja powinna brzmieć ostrożniej: „bezpieczniejszy, bardziej spokojny” To dla nas ważne, żeby móc wyjechać i oddychać bez strachu o każdy krok i bliskość drugiego człowieka.
Dziennikarka nie jest jedyną gwiazdą, która postanowiła zaszczepić swoje dziecko. W jej ślady poszło kilka innych znanych osób, o czym pisaliśmy tutaj.
Joanna Racewicz mierzy się z okropnym hejtem po zaszczepieniu syna
Nie wszystkim internautom spodobał się fakt, że Joanna Racewicz zaszczepiła syna. Swoje niezadowolenie wyrażali w komentarzach na Instagramie. Na dziennikarkę spłynął okropny hejt, o czym sama zainteresowana poinformowała w jednym z postów na Instagramie. Opublikowała przykłady przykrych słów, których pod jej adresem udostępniali użytkownicy sieci. Jeden z nich życzył "by zdechła w męczarniach".
Joanna Racewicz przyznała, że takie wpisy nie powinny się pojawiać. W jej ocenie nie może być przyzwolenia na szerzenie nienawiści:
„Joanna Racewicz w ogniu krytyki po zaszczepieniu syna”- czytam tytuły w kilku portalach. Pochlebia mi uwaga, a próbkę „krytyki” zamieszczam obok. Z podkreśleniem szczególnie ulubionej przeze mnie argumentacji. Przecież to ona jest prawdziwym DNA krytyki, prawda? Czy jestem zdruzgotana? NIE. Przyparta do muru siłą przekazu? TEŻ NIE. Zaskoczona impetem? NIEKONIECZNIE. Raczej smutna i zażenowana poziomem wiedzy i rozmiarami „spiskowej” propagandy. O nienawiści już nawet nie mówię. Nie, nie oswoję się z hejtem i życzeniami śmierci. Jeśli autor ma odwagę życzyć mi „zdychania w męczarniach” - niech zmierzy się z życzeniami powrotu do zdrowia, które - tego jestem pewna - na pewno od Was dostanie. Bądźcie zdrowi #waszaJ # szczepimysie #covid_19 #pandemia #szczepieniadzieci #hejt
Dzień później kolejny raz zabrała głos na ten temat. Zastanawiała się, co w głowie ma osoba, która życzy drugiemu człowiekowi śmierci. Chociaż próbowała, nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie:
„Co ma w głowie człowiek, który drugiemu życzy śmierci w męczarniach? - zapytał ktoś w komentarzu. Nie umiem odpowiedzieć. Skąd w ludziach tyle jadu, nienawiści, podłości? Szkoda, że nie uczą o tym w szkołach. Ani pandemicznym i zdalnych, ani tych „offline’owych”. Gdyby - zamiast wykuwać na blachę daty narodowych klęsk, albo prawych dopływów Amazonki - zrobić zajęcia z empatii i kursy rozmawiania z drugim człowiekiem? Czy świat byłby lepszy?
Internauci w komentarzach gratulują Joannie Racewicz odwagi i podkreślają, że takie niewłaściwe zachowania trzeba oficjalnie piętnować.