Barbara Stuhr po zeszłorocznej inauguracji Festiwalu im. Jerzego Stuhra szykuje się do startu kolejnej edycji wydarzenia, o czym opowiedziała w piątkowym wydaniu "Pytania na śniadanie". Wdowa po zmarłym dwa lata temu aktorze nie kryła smutku, mówiąc o trudnościach związanych z organizacją "Stuhraliów", które mają trwać od 2 do 5 lipca 2026 r. w Krakowie i Wieliczce.
Tak wygląda grób Jerzego Stuhra. Jeden szczegół przykuwa uwagę
Barbara Stuhr niepokojąco o przyszłości "Stuhraliów"
Barbara Stuhr przypomniała widzom TVP2, że poprzez organizację "Stuhraliów" w 2025 r. chciała upamiętnić męża przed pierwszą rocznicą jego śmierci. W rozmowie z Marzeną Rogalską i Łukaszem Nowickim przyznała, że tym razem jest jej trudniej przygotować festiwal. Wyjaśniła:
Przy drugiej edycji trochę jest gorzej, bo ludziom już emocje troszeczkę opadły, trudniej zebrać pieniążki. Mnie, jako organizatorowi czy osobie koordynującej, trudno jest zapraszać jakichś znaczących gości po raz drugi za "Bóg zapłać", bo tak się nie robi w świecie. (…) Prawdę mówiąc, to nie wiem, czy następna edycja się odbędzie, bo zobaczymy, jak wypali i czy jest takie zapotrzebowanie społeczne.
Wdowa po Jerzym Stuhrze zapowiedziała, że jeśli "Stuhralia 2026" okażą się sukcesem frekwencyjnym, to trzecią edycję chciałaby zorganizować w okolicach rocznicy urodzin, a nie śmierci aktora, by termin nie kojarzył się smutno. Barbara Stuhr w dalszej części rozmowy powspominała męża prywatnie. Zapytana o poczucie humoru aktora w życiu prywatnym, wyznała:
W domu był jaskiniowcem, tzn. siedział w pokoju, czytał. Miał fantastyczną podzielność uwagi. Ponieważ lubił być na bieżąco, więc cały czas chodził telewizor, a on się uczył roli na pamięć. Nie mam pojęcia, jak to robił, ale tak było.
"Ale był w ważnych momentach. (...) Jak Maciek był zagrożony [w szkole – red.], to powiedziałam mu: »Jurek, musisz iść do dyrekcji szkoły, bo Maciek jest zagrożony«. A on mówi: »Cóż ty, zwariowała?! Przecież ja mam nagranie!«. A ja: »Mnie to nic nie obchodzi, masz się tam zjawić, bo inaczej dziecko zostanie [kolejny raz w tej samej klasie – red.]«. I on się wtedy zjawił. (...) Jak był rzeczywisty moment zagrożenia, to się zjawiał. Pierdoły były do mnie" – podsumowała.
Wdowa po Jerzym Stuhrze na koniec rozmowy została zapytana, jak się ma po śmierci męża. 79-latka przyznała, że ma się dobrze, po czym dodała:
To pytanie na wielu poziomach. Ludzie by pewnie oczekiwali, żebym siedziała i była taką smutną wdową. A ja sobie z nim rozmawiam i se myślę: "Chyba byłbyś zadowolony, że mam teraz fajne życie?"