Podczas swojej kariery Jerzy Stuhr otrzymał kilkanaście ciekawych propozycji reklamowych. Jednak jedną z najdziwniejszych zaoferowano mu niedawno:
Pewne towarzystwo ubezpieczeniowe parę tygodni temu poprosiło mnie, żeby tym ludziom, którzy dzwonią do nich i są trochę podłamani - albo samochód rozwalony, albo większe nieszczęścia... Poprosili, żeby jakiś głos rozpoznawalny ich przywitał w telefonie, że jak do operatora to numer 1, jak tam to 2, a to 3...
Co ciekawe, aktor natychmiast zgodził się na tę propozycję! Przekonał go jeden ważny argument:
I żebym to był ja. I powiedzieli, że za tę usługę wesprą stowarzyszenie, z którym jestem bardzo związany. Więc jeśli taka oferta to dlaczego miałbym tego nie zrobić?
Chcielibyście, aby przed trudną rozmową z ubezpieczycielem powitał Was Jerzy Stuhr? Wydaje się nam, że głos aktora faktycznie może sprawdzić się w kojeniu nerwów ;)