Jarosław Bieniuk wspomina początki relacji z Anią Przybylską. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Słowa kolegi dały mu sporo do myślenia
Jarosław Bieniuk i Anna Przybylska byli jedną z najpiękniejszych par w show-biznesie. Zakochani przyciągali uwagę fanów i mediów, którzy śledzili każdy ich krok. Chętnie pokazywali się razem na salonach, gdzie nie szczędzili sobie czułych gestów. Piłkarz i aktorka nigdy nie zdecydowali się na ślub, ale udało im się stworzyć wspaniałą rodzinę. Para wspólnie wychowywała troje dzieci. Jako pierwsza na świat przyszła Oliwia, później dołączyli do niej młodszy brat Szymon, a następnie Jaś.
Ich wspólne szczęście przerwała druzgocąca diagnoza. U aktorki wykryto nowotwór trzustki. Pomimo heroicznej walki przegrała batalię o zdrowie. 5 października minęło już osiem lat od dnia jej śmierci, ale pamięć o Ani nadal jest żywa. Dowodem tego jest piękny film dokumentalny, który właśnie miał swoją uroczystą premierę.
Jarosław Bieniuk o pierwszym spotkaniu z Anią Przybylską
Na premierze filmu Ania pojawili się najbliżsi aktorki. Reporterka Jastrząb Post miała okazję porozmawiać z Jarosławem Bieniukiem, który wrócił wspomnieniami do pierwszego spotkania z Przybylską. Okazuje się, że znali się na wiele lat przed tym, zanim zostali parą. Ich uczucie dojrzewało bardzo powoli.
Pierwsze spotkanie z Anią to było w Sopocie, w klubie "5". Spędziliśmy wieczór w grupie znajomych. Pamiętam, że bardzo dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Ja jeszcze nie wiedziałem, kim ona jest. I mój kolega, gdy wyszliśmy z klubu i szliśmy do domu, powiedział mi, że bardzo długo rozmawiałem z tą policjantką.
Słowa kolegi dały Jarosławowi do myślenia:
Ja zacząłem się zastanawiać – z jaką policjantką i czy ona pracuje w policji? On powiedział, że nie, i że ona gra w jakimś serialu, ale ja jej wtedy nie znałem. Tak zacząłem kojarzyć Anię i jeszcze przez wiele lat przecinaliśmy się w Trójmieście, bo oboje stamtąd pochodzimy.
W którym momencie mężczyzna poczuł, że chce, by to właśnie ona była matką jego dzieci?
Nie było takiego momentu. To narastało podczas kolejnych spotkań i ta chemia między nami była duża. Rzeczywiście, to nie był jeden moment, tylko taki etap, proces.
Byliście fanami Anny Przybylskiej?